Deszczowy dzień, lecz ptaki cwierkały nawet wtedy. Samotna dziewczyna, nie widziana od lat, przykucnęła obok starego, zardzewiałego parapetu w jakże starym miejscu. Ponoć tu straszy, jednak ona lubi duchy. Cichutko nuciła swoją ulubioną melodię.
Jej błękitna suknia niestarannie układała się falujaco po granitowej powierzchni. Żadnych oznak życia z tego miejsca, prócz jej cichej melodyjki. Myślała o przyszłości, tej nieznanej. Nie miała o niej żadnego pojęcia, no bo jakie pojęcie o świecie może mieć wodny stwór? Była nim, choć wcale tego nie czuła.
Nagle stukot. Zapewne czyichś butów. Nie bała się, lecz przerwała wykonywaną czynność i wstała. Ruszyła w kierunku dochodzącego do jej uszu dźwięku. Zobaczyła nieznajomego mężczyznę. Prawdopodobnie był istotą ludzką. Nie miała nic do ludzi, jednak nie lubiła ich jakoś szczególnie.
- Podążyłem za nutą szczodrosci, panno. - odezwał się nagle.
Nie wierzyła, że tak łatwo można się zakochać. Miłość od pierwszego wejrzenia. Obcy przeczesał swe lśniące granatowe włosy palcami, po czym spojrzał zmysłowo w jej oczy.
- Gray... - jakimś cudem znała to imię. Ale skąd?
- Ja nazywam się Gray. - uśmiechnął się powodując dreszcze u dziewczyny.
- Ju-juvia prze pa-pana. - przedstawiła się nieśmiało spoglądając na niego ukradkiem.
- Co tu robisz?
- Juvia odpoczywa.
- Przyznam, że to dość nietypowe miejsce.
- Juvia lubi duchy.
- Dobrze. - uśmiechnął się. - Kim jesteś?
Był chyba jedynym, który się jej nie bał.
- Ju-juvia nie mówi za dużo o sobie.
- Ach, więc dobrze. Znamy się od dłuższego czasu.
Milczała.
- Jestem od ciebie starszy, wiesz?
- Nic nie mów, Gray. Juvia próbuje sobie przypomnieć. Po chwili namysłu niebieskowłosa spojrzała na mężczyznę.
- Juvia cie zna. Ty jesteś chłopakiem, który został wybrany przez moich rodziców jako mój przyszły mąż.
- Doskonale. A więc Juvio? Co ty na to by odnowić wszystko?
- Tak. Kocham panicza Graya.
- Panicz Gray także kocha panienkę Juvię. Czy mogę cię pocałować?
- Odpowiedź Juvii brzmi...
Nie czekał. Zbliżył się do jej ust i zatopił się w nich. Namiętnie całował każdy skrawek jej ust.
- To doskonale pożegnanie, paniczu. Dziękuje.
- Czekaj! - zawołał, gdy jego ukochana zaczeła znikać.
- Usłysz to raz ostatni i żyj.
Zaczęła śpiewać:
Spowite w mroku niebo,
Jakże pięknie kryje księżycowy blask.
Ty stoisz tam,
Gdzie światło nie dochodzi.
Lecz to dobry znak.
Ty stoisz tam,
Gdzie slońca słodki urok,
Rzuca swe zaklęcie,
By czarujący świat,
W miłości się pogrążył.
To także zapomnienia czar,
Nim zbudzisz się - zapomnisz.
Po zaśpiewaniu tych słów, dziewczyna zniknęła, myśląc ze Gray zapomni.
Lecz Gray nie zapomniał.
~~~~~~~~~~~~~~~~~Koniec~~~~~~~~~~~~~~~~
____________________
Mam nadzieję, że nie jest zbyt smutne xd Nie wiem czy się udało, ale miało być romantyczne
Fajniee :3
OdpowiedzUsuńA teraz kontynuj o mej rodzince ^^