sobota, 13 września 2014

Wybaczcie

Nie bede miala czasu pisac tego bloga dalej, zaczelo sie wiecej nauki i nie ma czasu... ;c Przykro mi, ale juz podjelam decyzje i nie bede wiecej pisac. Najserdeczniejsze pozdrowienia dla wszystkich moich czytelnikow. Bardzo wam dziekuje <3 Papa

sobota, 9 sierpnia 2014

Część druga - rozdział 1

*Po latach*

- Aiko, masz dopiero 16 lat, a zachowujesz się jakbyś miała conajmniej 20! - krzyknął zdenerwowany Jellal.
- Kochanie, uspokój się. - próbowała uspokoić go Erza.
- Jak mam się uspokoić, gdy słyszę coś takiego!?
- To tylko dziecko. Pamiętaj, że w jej wieku również tacy byliśmy..
- To były inne czasy!
- To wcale nic nie zmienia! - wtrąciła się Aiko.
Miała już tego dość. Poszła do swojego pokoju i zamknęła się. Spakowała swoje rzeczy do walizki. Założyła kapelusz i z powrotem otworzyła drzwi. Przedtem napisała kartę z napisem "Żegnajcie, mam was już dość! Aiko" i pozostawiła ją na stole. Wyszła bez słowa.

- Jellal! Chodź na moment! - zawołała go Erza.

Paringi po skomplikowanej przerwie

Wybaczcie, obiecałam wam, że będę pisać dalej opowiadanie. Zaskocze was.

NAPISZĘ DRUGĄ CZĘSĆ ! :)

Od następnego posta będę pisać. Od razu ostrzegam, iż opowiadanie nie będzie takie jak dotąd. Będzie bardziej fantastyczne, i wykraczać będzie poza granice mojej wyobrażni XD

Do zobaczenia ;3

czwartek, 19 czerwca 2014

Rozdzial 27 - dodatek specjalnie dla was c:


- Aiko, nie biegaj tyle bo się przewró..... - nie zdazyl dokonczyc bo nagle bęc! 
Aiko upadła, jednak szczescie ze prosto w ramiona mamusi.
- Ach, Aiko. Ty mala niedobroto! - zasmial się. - Chodz do mnie tutaj.
Zlapal ja na rece i delikatnie ucalowal w policzek.
Przytulil rowniez Erzę i tak siedzieli przez dluzsza chwilę.
- Tatusiu.. Mamusiu.. A pojdziemy na plać źabaw? - zapytała malutka.
- Dobrze, dobrze. Tylko najpierw tatuś znajdzie swoją kurtkę, bo "ktoś" mu ja schowal. - zaczela sie smiac.
- Erzo, to nie jest smieszne.. - powiedzial ironicznie po czm zaczal sie smiac, jak ona.
Aiko rowniez sie smiala, majac taka cudowną rodzinę.

***

- Patrz Kyousuke. To twoja siostrzyczka Aiko. Jak byla mala. Slodka, prawda? - mowil Jellal do 7 letniego chlopca. 
- Oooo! - dziwił się chlopiec.
- Wrócilysmy! - krzyknely Erza i Aiko, gdy tylko przekroczyly próg domu.
- Dobrze. My wlasnie ogladamy album razem z Kyousuke.
- A my z mamą byłyśmy w centrum i zobacz co kupiłyśmy.
- Aj tam, babskie sprawy. - zachichotał.


                                                    THE END 
__________________________________________

To juz jest koniec opowiadania. Jesli bedzie mi starczylo czasu, będę pisać nowe opowiadania do tego pairingu. Dziękuję wam wszystkim za mile komentarze, a przede wszystkim za czytanie tych bzdet. Nie mogę uwierzyc ze jest wasz tutaj az tyle. Krotko mowiac nigdy w zyciu na zadnym blogu nie mialam tylu czytelnikow. Bardzo was dziekuję i przepraszam za wszelkie rozczarowania. Chcialam was jednak troszeczke zaciekawic. Co wy na to by zalozyc kolejnego bloga i na nim pisac opowiadania Jerza? :)




Rozdział 26 - ostatni! :c


(...)
- Czy ty, Jellalu Fernandes.. bierzesz sobie tę kobietę za żonę?
- Tak.
- A czy ty Erzo Scarlet, bierzesz sobie tego mężczyznę za męża?
- Oczywiście.
- Zatem, nie polaczy was milosc. Niech trwa ona na wieki. Mozecie się pocalowac.
Lekko zlaczyli usta w pocalunku,  Erza objęła go dookoła szyi.
- Kocham cię.
- Ja ciebie tez, Erzuś.
Po slubie, zarowno jak i po weselu, Erza przebrala sie z sukni slubnej i padla wymeczona na lozko.
- No i jak tam, żonko? - zasmial sie.
- Swietnie! Jednak nie moge przyzwyczaic sie do tego nazwiska.
- Ale kochanie, przeciez Erza Fernandes nie brzmi źle. Dla mnie i tak będziesz cudowna w kazdym znaczeniu tego slowa.
- Jeszcze tylko poczekamy na Aiko, urodziny się za niecałe 9 miesiecy. - usmiechnela się.
- Zalozę się ze nasza coreczka bedzie rownie piekna jak jej mamusia. - pocalowal ja.
- Nie przesadzaj. Do ciebie tez bedzie podobna. - usmiechnela sie po raz kolejny.

Rozdział 25

- Wiec o co chodzi, Erzo? Przepraszam, jesli bylem dla ciebie za ostry tam na dworze. Proszę, powiedz mi. - powiedzial zaniepokojony.
Widac bylo ze bardzo sie o nia martwi.
- Nie wiem czy moge ci to powiedziec.. Bedziesz zmartwiony.
- Proszę, powiedz.
- No wiec.. Jestem w ciazy.. Przepraszam. - zaczela plakac.
- Za co przepraszasz? To cudownie! - przytulil ja.
- Naprawdę nie jestes zly?
- Dlaczego mam byc zly?
- No nie wiem..
- Chłopiec czy dziewczynka?
- Dziewczynka.
- Wiec jak ja nazwiemy kochanie no i kiedy slub?
- Moze Aiko.. A co do slubu do moze za tydzien? Co ty na to?
- Dobrze.

środa, 18 czerwca 2014

Rozdzial 24

- No i co dalej? - zapytal.
- A co ma być? Idę dzisiaj na miasto. Sama. Tylko ten jeden raz. - odpowiedziała.
- Dobrze, przeciez wiesz ze nie bede cie trzymac. - zasmial się.
Nie odpowiedziala tym razem. Wyszla. Nie wrocila na noc.
 Byla zbyt zrozpaczona.
To, czego dowiedziala sie po po poludniu, zdolowalo ja, co najgorsze nie chciala mu nic mowic.
- Wszystko dobrze? - zapytal gdy tylko ja znalazl.
- Tak, dobrze.
- Wiec dlaczego nie wrocilas na noc!? - krzyknal.
To byl pierwszy raz, gdy na nia krzyknal. Widac bylo ze nie krzyczy mowiac ironicznie. Mowil powaznie.
- Tak po prostu...
- Wiem ze klamiesz. Chodz, porozmawiamy w domu. Nie pozwolę ci siedziec tak tutaj samej po ciemku. (od dnia ktora nie wrocila do domu minal jede dzien i jest nastepny wieczor)

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Rozdzial 23 ( +15 )

- Lubię się tak z tobą bawić, to jest fajne.
- W takim razie baw się dalej, pff. - fuknela po czym obrazila sie i nakryla poscielą.
- Dobrze dobrze. Wylaz, to przejde do konkretow. Bez zabawy w kotka i myszkę.
- H-hai.. - zarumienila sie lekko.
- Jak ja uwielbiam jak tak się rumienisz, cukiereczku.
- B-baka.
- Ou, jak tsundere.. Sliczniutka..
Dotknal jej kobiecego miejsca, tylko raz. Jednak to wystarczylo by ja nakręcić. Cicho mruknela. Zaczela cos szeptac.
- Co tam mowisz?
- Nic, tak sobie cos obliczam..
- Dobrze, jak wolisz. Uwaga, moze troszkę bolec, ale bede delikatny.
Nie odpowiedziala. Delikatnie wszedl w nia. Na poczatku sprawialo jej to bol, ale po kolejnych pchnieciach przemienilo sie w przyjemnosc. Zaczela cos mruczec, cicho pojekiwac.. Robila tak na zmianę. Nie wychodzac z niej, przytulil ją i czule pocalowac w usta. Po chwili na szyi zrobil jej malinkę, a po chwili kolejną. Po kilku godzinach takiej "zabawy" opadli zmeczeni na lozko. Zasnęli.
______________________________________________________________
Przepraszam jesli sie nie spodobalo, i dziekuje jesli sie spodobalo, nie umiem pisac hentai... ;c

sobota, 14 czerwca 2014

Rozdzial 22 ( +15 )

- A tak w ogole to dlaczego az tyle musialem czekac na twoja decyzję? Jestes az tak niezdecydowana? Heheh, jak kazda kobieta.. - zasmial sie.
- Nie gadaj tylko kontynuuj! - krzyknela do niego zartobliwie.
- Dobrze juz, dobrze.. Alez ty niecierpliwa.. - znow sie zasmial. - Jestes Erza, tak? Erza nigdy sie nie poddaje. Badz Erzą, jaką znam.
- Ah no tak. Zapomnialam o byciu soba.. Wiec zrobię to po swojemu!
- I taka Erza mi sie podoba.
Pozbyla się jego koszuli, która była tak starannie owinięta krawatem, ze z trudem go zdjela. Pozniej dobrala sie do spodni i szybko je zdjela.
- Chwila chwila.. Gdzie tak lecisz.. Nie w pospiechu.. Zaraz spadniesz z lozka i sobie cos zrobisz. Pozwol, ze ja zajmę się resztą.
- Nie! Nie chce bys to ty zajal sie reszta!
- Nie chcesz, ale ty nie umiesz...
- No d-d-dobrze..
Delikatnie przytulil ja po czym polozyl na lozku. Zaczal calowac jej piersi, delikatnie przygryzal jej sutki. Ona jedynie cicho jeczala z podniecenia. Pozniej zszedl nizej, coraz nizej. W koncu doszedl do jej kwiatu kobiecosci. Specjalnie ominal to miejsce przechodzac jeszcze nizej. Zniecierpliwiona wstala. Lekko zlapala do za wlosy i zaczela je targac. Nie baw sie tak.. Przejdz do konkretow.
- Wiesz.. pewna rzecz mnie zastanawia. Tytania, najsilniejsza kobieta w Magnolii, wiec jak to mozliwe ze ciagle jest dziewicą?
- Oj cicho. - rzucila go poduszką.
- Widocznie tytania po prostu się boi. - zachichotal.
- Zaraz to ktos sie bedzie bal tytanii. - byla lekko wkurzona.
- Albo Tytania kogos. - usmiechnal sie pociagajaco. Zapewne na ten usmiech polecialaby każda kobieta. Jednak na Erzie nie zrobilo to wrazenia.
- Oczekujesz ze jesli sie tak usmiechniesz to przestane sie zloscic?
- Tak wlasnie oczekuję. Ale nic z tego prawda? - zrobil smutna minę.
Bez bliskosci z nim, Erza nie mogla wytrzymac.
- Nie prawda. Po prostu sobie tak nie zartuj. To ze jestem silna to nie znaczy, ze sie nie boję. Kazdy sie czegos boi. Nawet najsilniejsza kobieta w Magnolii.
- Alez wiem kochana, wiem.
- Dobra nie gadaj tyle, bo zaraz mi przejdzie ochota.
- Dobrze juz, dobrze...


___________________________
Nastepna czesc jutro ;3 Wybaczcie ze mnie tyle nie bylo. Wycieczka na kilka dni i brak internetu niestety. ale nadrobię to :D


niedziela, 8 czerwca 2014

Rozdzial 21 ( +15 ) Dokladny opis XD

- No wiec jak, Erzo? Czekamy te kilka minut do 13:00 czy może "czas będzie nieważny"? - zapytal.
- Stawiam na to drugie.. - usmiechnela sie porywczo.
- No dobrze, jak chcesz. Ale pozniej juz nie ma odwrotu.
- Hai! - wziela go za reke i pociagnela do sypialni.
Zamin zdazyla go rzucic na lozko, on zrobil to pierwszy. Zaczeli calowac sie wzajemnie ciagle chcac wiecej. Po chwili Erza jednak przestala.
- Czy uwazasz ze lepiej mi w czarnym czy innym kolorze? - zapytala bardzo wyczekujac odpowiedzi
- Czarny, zdecydowanie.
- To dobrze. - wygladala na dosc zadowolona.
- A dlaczego pytasz?
- Tak po prostu.. - uśmiechnęła się.
- Dobra, dobra. Juz koniec gadania.
Powrocil do calowania jej szyi. Jednak nagle przerwał, by jeszcze raz pocałować jej usta. Później zszedł niżej, całował obojczyki. Zarumieniła się lekko, a on widząc to zaśmiał się.
- No i z czego się śmiejesz?! - niemalże krzyknęła, ale była tym bardziej ubawiona niż zdenerwowana.
- Z niczego. Masz taką słodką buźkę, gdy się rumienisz. - delikatnie dotknał jej cieplego policzka.
Popatrzył jej w oczy, na co ona dodała tylko ciche "Mruu". Później wziął się za zdejmowanie jej bluzki. Gdy juz ja zdjal, delikatnie odpial jej stanik po czym jednym ruchem zrzucił go z niej. Delikatnie zaczal piescic jej piersi, na co ona tylko cicho pojękiwała. Zszedł nizej, ale po chwili ona wymknęla się.
- Cz-czy... czy możemy na dzisiaj ty-tyle? Na więcej nie dam rady... - zapytala.
- Kobieto, ledwo zaczelismy. Czy ty kiedykolwiek zamierzasz dac mi dokonczyc? - zaśmiał się.
- T-tak... Kiedys tak..
Nie zwazal wiecej na jej slowa, choc slychac bylo jedynie ciche pojekiwania i niewyraznie szepty.

sobota, 7 czerwca 2014

Rozdzial 20

Minelo 20 dni, do "tego" dnia zostalo jeszcze tylko 3 dni. Erza chodzila poddenerwowana. Jellal nie pominal tego jednak.
- Erzo, czemu jestes taka spięta?
- No, bo bo bo to juz za 3 dni..
- Jesli do tego czasu nie bedziesz gotowa, to przelozymy termin.
- Dobrze.
Przytulil ja mocno.
Gdy nadszedł 23 dzien, a mianowicie 30 listopada, Erza oznajmila, ze przeloza termin. Dni mijaly szybko. Grudniowe poranki zlecialy w mgnieniu oka. Juz niedlugo mialy byc swieta. Na pierwsze dwa dni mieli pojechac do rodziny Jellala i Erzy, ktora miala zebrac sie przy jednym stole. Podczas kolacji Erza wyszla do lazienki, a Jellal zaraz za nia.
- Co ty robisz? - zapytala, gdy byla juz w lazience.
- Ide za toba.
Po chwili przyparl ja do sniany i zaczal calowac.
- To jest... az za bardzo.. przyjemne... - wyszeptala.
- Hmm? W takim razie kontynuacja, czy nie jestes gotowa? - usmiechnal sie zadziornie.
- Kontynuacja.... szybko... - zrobila chwile przerwy w mowieniu. - Teraz trwa kolacja...
- Jesli by zrobic to szybko, to by bylo mniej przyjemnie, dlatego poczekamy az wrocimy do jutra.. Okolo 13:00 powinnismy byc w domu. A wtedy od razu bez marudzenia idziemy do lozka. Jasne? - zapytal dla pewnosci.
- H-hai. - delikatnie wstala z podlogi.
Nad ranem, okolo godziny 11:00 ryszuli w drogę powrotną. Po dosc dlugiej podrozy dotarli do domu. Byla godzina 12:50.
 _______________________________________
Nastepny rozdzial specjalnie dla pewnego zboczuszka bedzie <3 :D

piątek, 6 czerwca 2014

Rozdzial 19

Następnego dnia leżeli do południa. Zima nastała dość szybko. Dzisiaj wybrali się na lodowisko. Erza nie umiała jeździć, na lodzie wywracala sie, co powodowalo u Jellala smiech. Nie zwazajac na patrzenie ludzi, podniosil ja caly czas i calowal. Gdy wrocili do domu, polozyli sie na lozku i usmiechali sie do siebie.
- Naprawde musimy powtarzac to dopiero za miesiac? - zapytal znudzony.
- Nie za miesiąc tylko 23 dni..
- A nie mozna tego przyspieszyc o 23 dni?
- Nie.. Znajac zycie to skonczy sie na czym innym..
Nie przyejmowal sie tym. Rozpial 3 pierwsze guziki jej bluzki. Erza zacisnela oczy i zarumienila sie.
- Co chwile sie rumienisz.. Czyzbys sie tego bala? Czy po prostu sie wstydzisz?
- I jedno, i drugie.
Po kilku minutach zasnela. On patrzyl na nia, i rowniez zasnal.

Informacja

Kochani!
Bardzo dziękuję, że chociaż kilka z was to czyta.. Przepraszam, ze tak pozno dodaje nastepne rozdzialy, ale brak weny.... przede wszystkim sadzilam, ze i tak nikogo nie zainteresuje to co piszę. Mimo wszystko przynajmniej niektorym sie podoba..  Z calych sil bede się starac i nadrobie to brakujace rozdzialy. A tymczasem mam do was pytanie. Jakie jest waszym zdaniem najpiekniejsze imie dla dziewczynki i chlopczyka?
Pozdrawiam cieplutko. <3

Rozdzial 18


- A czy teraz wstajemy? - zapytal.
- Nie.
- Mhm...
Nagle przypomnial cos sobie i z zadziornym usmieszkiem zapytal:
- Erzo, a pamietasz co obiecalas mi miesiac temu?
- Co takiego?
- Powiedzialas: "Poczekaj jeszcze troche, za miesiac dostaniesz te swoja nagrode.."
Nie sadzila, ze on jeszcze to pamieta. Westchnela po czym powiedziala:
- No dobra.. Dzisiaj?
- Jesli chcesz to tak.. Mogę poczekac, jesli nie jestes jeszcze gotowa.
- Nie mysl sobie, że bede doskonala, bo to moj pierwszy raz..
- Ty jestes doskonala sama soba!
Zaczal ja calowac, zaczynajac od ust. Erza cicho pojekiwala, gdy schodzil nizej. Gdy mial dojsc jeszcze nizej, ona z rozkosza powiedziala:
- Na dzisiaj tyle, ubierz mnie.
- Hę!? - zapytal. - Mam cię ubrac?
- No tak.. Przez twoje pieszczoty nie moge sie ruszyc. - zasmiala sie.
- No wiesz.. Nigdy nie mialem okazji ubierac dziewczyny..
- No to teraz juz ja masz.
Erza lezala w bezruchu. Jellal natomiast wzial jej bluzke i z rumiencem na twarzy zaczal zapinac guziki. Po chwili Erza była ubrana. Moze troche zle, ale dal rade.
- No i widzisz? Udalo sie.. Co prawda guziki sa krzywo zapiete, ale tam.. 
- A kiedy druga czesc nagrody?
- Za miesiac.
- Zapamietam..

Rozdział 17

Następnego dnia, gdy Erza spała, Jellal robił zakupy. Wybierając coś, trafił na ciasto truskawkowe. Wiedziąc, że Erza je uwielbia, postanowił kupic. Wrobic do domu, a jedynie co zobaczyl, to spiaca Erze. Kladac zakupy wyciagnal ciasto i postawil na stole. Poszedl do Erzy i pocalowal ja delikatnie. Nie zauwazyl jednak, ze ona nie spala, a miala jedynie zamkniete oczy.
- Ty juz nie spisz? - przetarla oczy.
- Ja juz nawet bylem na zakupach.. - odpowiedział.
- Umm.. - zamknela oczy i przykryla sie.
Jellal zasmial się, na co Erza zapytala:
- Z czego sie smiejesz!?
- Nie, nic. Po prostu smiesznie wygladasz w tej pizamce w malpki. - znow zaczal sie smiac.
- W takim razie ide sie przebrac.
Jellal zlapal ja za reke i zatrzymal. Przyblizyl ja do sibie po czym szepnal do jej ucha:
- Zostajesz.
Usmiechnal sie przebiegle i polozyl ja obok siebie.
- Jellal...
- Nic nie mow.. Slicznie wygladasz z ta nieuczesana fryzurka. - usmiechnal sie.
Polozyli sie obok siebie i usmiechali sie od czasu do czasu.
- wstajemy?
- Jeszcze nie..

Rozdział 16

Jellal wszedl do pokoju, w ktorym plakala Erza.
- Wyjdz! - krzyknela.
- Nie wyjde dopoki nie dasz mi wyjasnic.
- Tu nie ma co wyjasniac!
- Jest co! - teraz to on krzyknal. - Nie wiesz jak bylo!
- Wiec mow.
- Gdy ty poszlam po te spinki, do mnie podeszla jakac wymalowana lalunia i zapytala czy jestes sam. Odpowiedzialem ze z toba,a ona takie "zobaczymy". No i pocalowala mnie od tak..
- Z tego co widze to mowisz calkowicie powaznie. Nigdy wiecej nie waz sie tak robic.
- Dobrze.. Jestes zazdrosna?
- Nie ma o co! W kazdej chwili moge zrobic to samo co ona a nawet wiecej!
- Dobrze juz dobrze.

Rozdział 15

Następnego dnia siedzieli w domu. Erza postanowiła pójść na zakupy, miała kupić sukienkę. To, że Erza nie miała żadnej, było dla niej nie do zniesienia. Jellal miał pomóc jej wybierać. Ruszyli w stronę ulubionego sklepu Erzy.
- Erzo, a co ma być na tej sukience? Coś konkretnego? - zapytał po chwili.
- Hmm.. kwiaty albo koronki.. I ma być czerwona albo czarna.. może być też fioletowa albo..
- Dobra, dobra. Mogłabyś nawijać tak cały dzień. Wybierzemy jakąś ładną i tyle..
- No dobrze.
Wybrali sukienkę, która podobała im się najbardziej. Była koloru niebieskiego z białym kwiatem przy biodrze, od którego ciągnęły się czarne koronki. Była przepiękna.
- Poczekaj tu chwilę, a ja polecę po te śliczne spinki w sklepie obok!
Po chwili Erza wpadła do sklepiku. Jellal usiadł na pobliskiej ławce i ponuro wpatrywał się w podłogę. Podeszła do niego młoda dziewczyna. Wyglądała na młodszą od Erzy. Była wymalowana, nosiła krótką spódniczkę i bluzkę z dość dużym dekoldem.
- Jesteś sam? - zapytała po chwili uśmiechajac się.
- Nie. Jestem ze swoja dziewczyna. - odpowiedzial stanowczo.
- Zobaczymy.. - zlapala go za kolniez i pocalowala. Trwalo to dosc dlugo.
Erza wlasnie wychodzila ze sklepu, gdy nagle zobaczyla Jellala calujacego sie z ta lalunia. Była w szoku. Z jej oczy zaczely leciec lzy. Wybiegla z centrum zalana lzami.

sobota, 25 stycznia 2014

Rozdział 14

- Idziemy do gildii? - zapytała Erza Jellala, budząc się rano.
- Nie, chcę zostać z tobą. - powiedział słodko. - Mam pomysł! Pójdziemy na spacer.
- Tak jak ostatnio? Cali mokrzy do wieczora?
- Nie, to był wypadek.
- Mhm.
Ruszyli w stronę parku, usiedli na brązowej ławeczce. Jellal oparł głowę o ramię Erzy i zaczął mówić:
- Kiedyś znowu będziemy tu tak siedzieć... tyle, że z dziećmi.
- A skąd wiesz? Może wcześniej umrę?
- Nawet tak nie mów. Mam inne plany co do nas.
- A nie powinieneś rozmawiać o tym ze mną?
- No powinienem, ale no..
- Cicho, nie potrafisz przestać mówić. - zaśmiała się.
Jellal siedział cicho, w czasie, gdy Erza przytuliła się do niego.
- Mamusiu, pac! Ta pani i pan się luuubią. Hehe. - pokazywał palcem pewien chłopczyk.
Erza i Jellal zaczęli się śmiać. Później, gdy zaczął nastawać mrok, ruszyli w stronę domu.

Rozdział 13

Jellal czesać jej szkarłatne włosy.
- Ałć. - cicho pojękiwała.
- Poczekaj chwilę, zaraz skończę.
- Mhm.
Uczesał ją w koka, przeplatanego warkoczami i wstążkami.
- Jellal... to jest niesamowite. Jesteś fryzjerem?
- Nie, to tylko drobny koczek.
- Drobny koczek? Nie, to nie jest jakiś tam zwykły kok.
- A dasz mi za to nagrodę? - zapytał z uśmieszkiem.
- Chodź.
Złapał Erzę za rękę i poprowadził do sypialni. Rzucił ją na łóżko i zaczął całować.
- A czy ja się zgodziłam na taką nagrodę? - zapytała lekko łapiąc go za ramiona.
Zrobił smutne oczka i usiadł obok.
- No, ale zamiast tego zrobię to. - powiedział po czym wpił się w jej usta.
- Poczekaj jeszcze miesiąc, a dostaniesz tę swoją... "nagrodę".
Po chwili położyli się na łóżku patrząc sobie w oczy, Jellal zaczął cicho się śmiać.
- Z czego się śmiejesz? - zapytała.
- Nic, po prostu to jest trochę takie... dziwne. - mówił. - Najpierw ja przyjeżdżam ty się okropnie dziwisz, a teraz to.
- No... um.. - zarumieniła się lekko i odwróciła głowę.
Jellal bez wahania odwrócił się w jej stronę i pocałował. Zamknęli oczy i położyli się na łóżko dalej całując.

piątek, 24 stycznia 2014

Rozdział 12

Wrócili spokojnie do domu, i dzień jak co dzień - spanie. Rano Erza obudziła się w łóżku, co dziwne, bez Jellala. Omal nie pękła ze śmiechu, gdy zobaczyła Jellala wyskakującego z kuchni w uszach królika.
- Co to ma być!?
- Hm? - zdziwił się lekko.
- No te królicze uszy.
- Aaa.. jestem królikiem.
- Co zamierzasz króliku?  Spać? Nie ma sprawy!
Zaśmiał się tylko i powiedział:
- Nie, królik ma inne plany.
- A mogę wiedzieć jakie? - zapytała.
- Za chwilkę się dowiesz.
Jellal polazł do kuchni i przyniósł wielki tort. Erza wlepiła oczy w ogromne ciacho.
- To dla ciebie!
- D-dla mnie!?
- Tak. - postawił tort na stoliku przy łóżku i podszedł do dziewczyny.
Podał jej rękę, by wstała. Usiadła na krawędzi łóżka, pocałowała Jellala delikatnie w policzek i przytuliła się.  Pokroili tort i zjedli po kawałku.
- Co planował króliczek?
- Króliczek planował zrobić ci niespodziankę w postaci tortu. A  czym ty myślisz?
- Nic, nic. Myślałam tylko, że ma inne plany.
- No wiesz? Plany zawsze mogą się zmienić.
- Lepiej będzie jak się nie zmienią.
- Ale w zamian musisz mi coś dać.
- Ty głuptasie! - powiedziała z uśmiechem całując Jellala.
- Ta nagroda była słodka, ale prosiłbym jeszcze słodszą.
Po raz kolejny pocałowała chłopaka, a tuż po pocałunku  Erza położyła się na łóżku.
- Sugerujesz coś?
- N-nie.
- Erzo.. masz poplątane włosy. Mogę cię uczesać? - zapytał zauroczony włosami dziewczyny.
- No, dobra. Skoro chcesz.. Ale.. oczekuję czegoś w zamian.
Jellal zatopił się w ustach Erzy po czym delikatnie zaczął czesać jej włosy.


Rozdział 11

Po południu Jellal ruszył z Erzą do gildii. Tam Mirajane zaproponowała im zlecenie. Wybrali przedstawienie, a raczej nie oni, tylko  Erza. Jellalowi nie pozostało nic jak tylko się zgodzić. Dotarli  do teatru, od zleceniodawcy usłyszeli, że mają przygotować przedstawienie miłosne. Mieli już rezygnować, ale Erza zgodziła się, była conajmniej uśmiechnięta - do czasu, gdy dostała scenariusz. Przed jego dostaniem była uradowana, a tuż po przeczytaniu jej mina mówiła "Nie zrobię tego". Nie sądziła, że będzie to przedstawienie dla dorosłych. Omal nie zemdlała, Jellal od początku podejrzewał, że to zły pomysł.
- Da się jeszcze zrezygnować?
- Sądzę, że nie.
- Ehh, no trudno. - przełknęła ślinę i zaczęła czytać.  - Nie, nie mogę! Rezygnuję.
- No dobra.

czwartek, 23 stycznia 2014

Rozdział 10

Rano Erza obudziła się z uśmiechem na twarzy. Zaczęła wspominać wczorajszy pocałunek, za chwilę dostrzegła... Jellala obok siebie! Odsunęła się gwałtownie zdziwiona. Jellal obudził się i spojrzał na Erzę niczym na kota. Erza powróciła do wcześniejszego miejsca i spojrzała na niego.
- Co ty tu robisz? Jest zaledwie ósma.
- Śpię.
- W moim domu?
- Eee. co?
- Jesteś w moim domu, w moim pokoju, a co najważniejsze, w moim łóżku! - powiedziała mrużąc oczy.  - Ale nie bój żaby, zostaniesz.
Jellal przejechał palcem po jej twarzy i zaknął oczy po czym delikatnie się uśmiechnął. W tym czasie Erza zdążyła już zasnąć.

Rozdział 9

Ten tydzień minął  bardzo szybko, urodziny Erzy miały być już niedługo, dosłownie za 7 godzin. Wszyscy z gildii wydawali się o tym zapomnieć, ale Jellal im przypomniał. Zaczął poganiać wszystkich wokół
- Lucy! Zajmij się Erzą. Idź z nią gdzieś, byle z dala od gildii! - krzyknął. - Gray, Natsu, Lisanna, Elfman dekoracje! A Mira i Jet, może pomożecie mi piec tort?
-Hai. - odpowiedziała Mira.
Kupił potrzebne składniki, Mira zmieszała, a Jet przyśpieszył szybkość pieczenia. Dekoracje były gotowe, teraz tylko czekali na Lucy, która przyjdzie z Erzą za 10 minut. Pochowali się za stolikami, blatem i w magazynku, by po chwili ujrzeć Erzę w krótkiej sukience i dwóch nisko robionych kucyczkach.
- Niespodzianka! - wykrzyknęli chórem.
Gdy wszyscy zaczęli się upijać i bawić w najlepsze, Titania podeszła do Jellala, przytuliła i zapytała:
-Ty to wszystko przygotowałeś?
- No... z mała pomocą..
- I piekłeś tort?
- Skąd wiesz? - zdziwił się.
- bo masz go na twarzy.. - zaśmiała się cicho.
Gdy wytarł tort, Erza czekała na jego dalsze słowa.
- Wszystkiego najlepszego, przede wszystkim zdrowia, szczęscia, pomyślności. Niech się spełnią wszystkie twoje najskrytsze sny, ciche marzenia i oczywiście duuużo truskawkowych torcików.
- Dziękuję. - wtuliła się w niego.
Z oczu Erzy poleciały łzy, lecz nie były to łzy smutku, a szczęścia.
- Chodź ze mną. - powiedziała ciągnąc za rękę Jellala.
Odwróciła się w stronę chłopaka.
- No to teraz już mogę.
- Ale c.. - nie zdążył powiedzieć, ponieważ Erza zamknęła mu usta pocałunkiem. Gdy oderwali się od siebie, cicho się uśmiechnęli i przytulili.

wtorek, 21 stycznia 2014

Rozdział 8

Gdy byli w gildii, nikt nie zwrócił na nich uwagi. Jellal usiadł przy jednym z drewnianych stolików, a Erza poszła do Miry po truskawkowy torcik.
- Dalej ciasto truskawkowe?
- Um! - powiedziała opychając się ciastem.
- Nie jedz tyle, bo będziesz gruba.
- Jeśli będę jadła z umiarem, to nie będę.
Jellal przewróciła oczami i zaczął się śmiać.
- Erzo, zobaczymy się jutro?
-hm? Dlaczego nie teraz?
- Bo idę do domu. Źle się czuję.
- Idę z tobą, bo jeśli zasłabniesz...
 W domu Jellala: ~
- Połóź się! I ciepło się ubierz! Weź leki!
- Za bardzo się fatygujesz.
- To nic! Kładź się.
- Normalnie jak mama. - zaczął się śmiać.
- Mhm, tak,tak. Ubierz się i masz tu herbatkę.
- To tylko lekki ból głowy, nic wielkiego.
- Nie waż... - nie zdążyła powiedzieć, bo Jellal przyciągnął ją do siebie za rękę i pocałował.
- Położył ją na łóżku i powtórzył:
- To tylko lekki ból głowy.
- No dobra. Może trochę.
Uśmiechnął się na to i usiadł obok.
- Lubisz mnie? - zapytał.
- No oczywiście!
- A kochasz?
- Ty głupku! Oczywiście, że tak Nie wierzysz mi? - powiedziała z udawanym smutkiem.
- Wierzę, wierzę. Nie załamuj się. - powiedział głaskając ją po głowie jak kotka.
Spojrzała na niebieskowłosego kocimi oczami i usiadła mu na kolanach, łapiąc się czyi. Chłopak nie czekając lekko musnął jej ust. Erza uśmiechnęła się po czym położyła na łóżku.
- Coś sugerujesz? - zapytał.
- Nie, nic. - powiedziała. - A o co chodzi?
- Nic.
- Powiedz, bo się obrażę.
- No, bo myślałem, że skoro kładziesz sie na łóżku to.. - w tym momencie Erza wstała i dodała:
-Nie, nie sugerowałam tego, ani niczego innego. Ty zboku! - Zaczęła się śmiać.
Bez wahania przytulił dziewczynę i oznajmił:
- Erzo... możemy....
- Z tego co wiem, to masz na myśli coś nie przyzwoitego, więc nie.
- Mamy po 18 lat.
- Ty tak, ja jeszcze nie.
- Ale to tylko tydzień.
- No może i tydzień, ale ja jeszcze muszę wyrazić zgodę.
Zrobił smutne oczka, Erza cicho się zaśmiała, co chwilę na niego spoglądając.

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Rozdział 7

W domu Erzy:
Jellal uśmiechnął się podejrzanie i zaczął podchodzić bliżej. 
- Jellal? C-co ty r-robisz? - powiedziała jąkając się.
- Zaraz się dowiesz.
- Eee?
Usiadł obok Erzy na łóżku i namiętnie pocałował.
-Hm? Co teraz zrobisz?
- Zamierzałem wziąć  cię na ręce i pocałować, a coś byś jeszcze chciała? - zapytał z podchwytliwym uśmieszkiem.
- N-nie.
Zaczął bawić się jej włosami, w czasie gdy ona patrzyła mu w oczy.
- Dobra, Jellal. Dzisiaj tyle, bo zaraz skończy się na czym innym, więc koniec na dzisiaj.
Chlopak zrobił smutne oczka po czym obok siebie przykrywając się zasnęli.

Rozdział 6

Następnego dnia Erza i Jellal ubrali się i ruszyli do gildii. Gdy weszli do środka ujrzeli mnóstwo balonów. Byli zszokowani, oboje zastanawiali się z jakiej to okazji.
- Gratulacje! - wykrzyknęli wszyscy chórem, po czym zaczęli klaskać.
-Heee? Z jakiej to okazji?
- Jak to z jakiej! Z okazji waszego związku. Wiemy, że jesteście parą.
 - Kto wam tak powiedział!?
- Ul i Meredy.
Po nie całej chwili ujrzeli w kącie Ul i Meredy tarzające się ze śmiechu.
- A może tak zostaniemy parą? - wyszeptał Jellal do Erzy.
- Hm?
- Chodź za mną. - powiedział tym razem głośniej.
Erzy nie usłyszała wcześniejszej propozycji, więc zastanawiała się o co może chodzić. Tymczasem Jellal zatrzymał się gwałtowanie, tak, że Erza wpadła na niego. Gdy otrząsnęła się i poprawiła włosy, spojrzała na niego. On na to uśmiechnął się i zapytał:
-Erzo, zostaniesz moją dziewczyną?
- ee.. T-tak. - dodała zmieszana z nieukrywaną radością. - Nie wiedziałam, że tak nagle zapytasz.
- Przejdziemy się gdzieś? - zapytał ponownie.
- Hm?
- Co powiesz na to, by przejść się nad rzekę?
- Nie sądzisz, że to za daleko?
- Poddajesz się już na samym początku? Nie taką ciebie znam.
- N-nie. Idziemy!
I tak szli przez gęste drzewa, słyszeli śpiew ptaków, a gdy byli bliżej - szum rzeki.  Usiedli na kłodzie drzewa trzymając się za ręce. Erza uśmiechając się przytuliła Jellala. Nie długo po tym zaczął wiać silny wiatr. Kłoda zaczęła osuwać się w stronę rzeki, razem z Jellalem i Erzą. Prąd rzeczny pociągnął ich na drugi koniec rzeki. Jellal zeskoczył na pobliską trawę i podał rękę Titanii. Usiedli na trawie, Jellal miał przemoczoną koszulę, więc ją zdjął. Erza wlepiła wzrok w jego brązowe oczy.
- O co chodzi, Erza?
- N-n-nic.. - powiedziała zakłopotana.
- Zdejmij zbroję.
- N-nie trzeba.
- Przeziębisz się.
- Nie przeziębię.
- A co jeśli jednak?
- Hm? Co masz na myśli?
- To, żebyś zdjęła zbroję.
- No dobra. - i z rumieńcem na twarzy zaczęła się rozbierać.
- Nie musisz się wstydzić, jeśli chcesz mogę się odwrócić. - powiedział żartobliwie.
- N-nie musisz.
- No dobra.
Teraz była jedynie w krótkim podkoszulku, który w dodatku prześwitywał, więc było widać jej stanik.
- Trochę tu zimno.
- Wybacz, ale koszuli ci nie dam, jest mokra.
- Nie szkodzi, wytrzymam. Zamiast tego mnie przytul.
Wieczorem, gdy koszula i zbroja wyschły, ruszyli do domu. Trzymając się za ręce. Umówili się, że Jellal będzie dzisiaj spał u Erzy, więc poszedł się przebrać do domu. Pomogła mu w wysuszeniu włosów i ruszyli do Akademika, w którym znajdowały się pokoje Erzy.

niedziela, 19 stycznia 2014

Rozdział 5

W domu Jellala Erza udawała, że jest zła.
- Nie złośc się. - powiedział siadając obok.
- Pff. - fuknęła  i odwróciła się.
Jellal złapał ją za podbródek i odwrócił w swoją stronę.
- Jeśli będziesz się gniewać to Cię ukaram. - powiedział uśmiechając się zadziornie.
- Dobra, ale wracam do domu.
Zrobił słodkie oczka na co odpowiedziała:
- Nie nabiorę się na to.
Przytulił ją opierając głowę na jej ramieniu, dalej robiąc słodkie oczka.
- No dobra. Nie potrafię się na ciebie gniewać.
- Wiem. - odpowiedział uśmiechając się.
- Mogę z tobą zostać, ale pod jednym warunkiem.
-hm?
- Nic mi nie zrobisz, a i jeszcze.. śpię na podłodze.
- Co do tego drugiego to się nie zgadzam, przeziębisz się.
- Dobra dobra.
Przebrała się w piżamkę w pieski i założyła różowe kapcie-kotki. Jellal nie pomyślałby, że Erza założy coś tak "dziecinnego" jego zdaniem.
- Hm? Czemu tak na mnie patrzysz?
- N-nic.
- Heeee? - nachyliła się nad nim tak, że było jej widać piersi.
-E-erza, mogłabyś? - wyjąkał.
- A... N-no tak. - powiedziała po czym odwróciła się i zapięła dwa guziki piżamy.
- No to... i-idziemy spać? - zapytał.
- T-tak.
Położyli się i odwrócili do siebie plecami.
- J-jellal.. - powiedziała nie pewnie odwracając się i czekając na jego ruch.
Chłopak również się odwrócił. Ujął jej twarz w dłonie i wyszeptał:
-Kocham Cię.
Odpowiedziała tym samym. Uśmiechnęli się do siebie, a po chwili w okno zapukały kobiety. Oboje zarumienili się, a one zaczęły się śmiać.

sobota, 18 stycznia 2014

Rozdział 4

Niedługo po tym wrócili do gildii, gdzie wszyscy już kończyli imprezę.
- O! Erza! Jellal! Ktoś do was.
Po chwili ujrzeli dwie kobiety, a mianowicie Meredy i Ultear.
- Widzę, że już razem. - powiedziała Meredy śmiejąc się.
- Wcale nie! - wykrzyczeli.
Erza odwróciła się na co kobiety zareagowały śmiechem.
-Dajcie spokój, wiemy. Akademik, wy iii...
- że co!?
Erza zrobiła się czerwona na co Jellal się uśmiechnął.
- Oni się luuuuubią ! - dodał Happy.
- Możemy się zatrzymać u ciebie na jakiś czas? - zapytały.
- Chyba tak.
- A jemu pozwolisz? - zapytały żartobliwie.
Udawając, że nie słyszy ruszyła w stronę drzwi.
- Wiemy, że słyszałaś.
- Nie komplikujcie sprawy. Wychodzę.
- No, Jellal. Twoja kolej. - dodała Meredy.
Jellal niechętnie szedł za dziewczyną. Gdy wyszła z gildii, wyprzedził ją i popchnął w stronę drzwi, przytrzymując za rękę.
- Co ty robisz?! - powiedziała wyrywając się.
Teraz nie miał wyboru. Ując jej twarz w dłonie i złożył na jej ustach czuły pocałunek.
Gdy zauważył Meredy i Ul, oderwał się od niej.
- Nigdy nie waż się tego tak kończyć.- przyciągnęła go za kołnież i pocałowała.
Kobiety zdziwione dodały:
- Erza, a może ty przenocujesz u Jellala, a my u ciebie?
- Hmm.. raczej się na to nie zgodzę.
- Nie potrzebuję twojej zgody. - powiedział biorąc ją na ręcę.
Ul i Meredy śmiały się, a Erza ukryła twarz w jego bluzie.

Rozdział 3

- Może nie akurat na cześć nowego członka, ale FESTIWAL!
Erza wlepiła wzrok w Jellala, na co on zaczął się śmiać. Dziewczyna odwróciła głowę i ruszyła w stronę wyjścia. Jednakże zatrzymał ją.
- Dokąd idziesz?
- Do domu.
- Ale zaraz będzie festiwal.
- Ja nigdy nie uczestniczę w festiwalach. - powiedziała po czym ruszyła do Akademika.
- Więc idę z tobą!
- Jesteś strasznie uparty.
Dotarli do jej pokoju, a raczej jej pięciu pokojów.
- Całkiem dużo masz tu miejsca... - dodał.
                                                               ***
Tymczasem w gildii:
- Gdzie Jellal? - zapytała Lucy.
- A Erza? - dodał Natsu.
- Widziałem jak gdzieś razem poszli.
- Oni się luuuubią! - Happy.
                                                          ***
- Wiesz, Erza.. od kiedy wprowadziłem się do Magnolii to..
- Hm? To? Co masz na myśli?
- to.. - po tym Erza dodała:
- ćśś.. już nic nie mów.- po czym przytuliła się do chłopaka, nie zważając na jego zaskoczenie.
- Erza..
-ćśś.. nie przerywaj tego.
- H-hai.
I trwali tak przez kilka minut. Gdy już się od siebie oderwali, Erza oznajmiła:
- Za godzinę kończy się festiwal, więc dziewczyny wrócą do akademika.
- Więc musimy tę godzinę wykorzystać. - uśmiechnął się podchwytliwie, zmieniając pozycję na "on na górze, ona na dole".
- Wiesz.. zawsze możemy pójść do nich albo...
-Albo?
-albo.... zjeść ciastko! - dodała pośpiesznie.
- Nie, nie. Mam co do ciebie inne plany.
Erza przełknęła ślinę i czekała na ciąg dalszy. Jellal musnął lekko jej warg i usiadł.
- Żartowałem. Wystraszyłaś się? - zaczął się smiać.
- Wręcz przeciwnie. Może trochę się bałam, ale to nie zmienia faktu, że było miło. - teraz to ona musnęła jego warg.

Rozdział 2

Po chwili znaleźli się w domu Jellala. Chłopak oprowadził Erzę po swoim domu, po czym usiedli przy stole.
-Chcesz kawę lub herbatę? - zapytał.
- No.. może kawę. - odpowiedziała.
Zapadła cisza.
- No... to... co u ciebie.. Erza?
- No nic... A u ciebie.. Jellal?
- Nic ciekawego.
- No dobra, takim sposobem do niczego nie dojdziemy. - roześmiała się.
- Jak zawsze masz rację.
- A... przeszło ci z chęcią śmierci i odpokutowaniem grzechów?
- Nie jestem pewien, ale chyba tak.
Znowu cisza.
- Wiesz, Jellal.. Muszę już iść. W gildii mamy konkurs.
- Idę z tobą.
Dotarli na miejsce, Erza usiadła czekając na Lucy, która nieco się spóźniała. Jellal ruszył w stronę mistrza Makarova. Po powrocie Lucy mistrz stanął na blad i ogłosił:
- Oto nasz nowy członek! Jellal Fernandes!

Rozdział 1

Ostatni raz Erza i Jellal widzieli się po Magicznych Igrzyskach we Fiore. Później chłopak wyjechał i Erza nie widziała go dobre kilka lat. Jednakże Jellal wrócił. Magiczna Rada  zapomniała o jego ucieczce, która miała miejsce 6 lat temu. Teraz żył spokojnie w Magnolii we Fiore. Mieszkał obok domu Lucy, jednak odwiedzał ją tylko, gdy chciał wiedzieć co z Erzą. Titania nie wiedziała o jego pobycie  w mieście, nikt nie wiedział oprócz Lucy. Jellal poprosił blondynkę, by nie mówiła Erzie o tym przynajmniej na razie. Jellal wkrótce postanowił, że zawita w Fairy Tail.
- Dzień Dobry wszystkim! - wykrzyczał, ponieważ było głośno.
Erza w tym czasie piła sok pomarańczowy , gdy zobaczyła Jellala - cały sok wylądował na podłodze. Chłopak zaśmiał się i przywitał Titanię. Zakręciło jej się w głowie, więc upadłaby, gdyby jej nie zlapał. Zaniósł ją do "kącika lekarskiego" Fairy tail  i położył na łóżjku. Oprócz Jellala zjawił się jeszcze Natsu, Lucy, Gray i mistrz Makarov.
- Erza, wszystko dobrze? - zapytał Natsu.
-Um.. tak jakby.. - odpowiedziała.
- Nie sądziłem, że aż tak się zdziwisz moim przyjazdem. - zaśmiał się.
Erza wstała z łóżka i ruszyła na swoje poprzednie miejsce. Usiadła i poprosiła Mirę o truskawkowy torcik. Białowłosy podała ciasto, uśmiechnęła się i dalej roznosiła napoje.
- Dzięki, Lucy. Za to, że nie wspomniałam o tym Erzie. - powiedział niebieskowłosy.
- Nie ma sprawy. - odpowiedziała.
- Zaraz... co!? Lucy o tym wiedziała!? - powiedziała dławiąc się ciastem.
- Mhm. Mieszkam obok niej.
-... że co!?  -
-Erzo, może zechciałabyś pójść do mnie? - zapytał niepewnie rumieniąc się.
-M-mogłabym.
- Oni się luuubią! - dodał Happy śmiejąc się.
- Wcale nie! - krzyknęłi równocześnie wychodząc z gildii.