- Idziemy do gildii? - zapytała Erza Jellala, budząc się rano.
- Nie, chcę zostać z tobą. - powiedział słodko. - Mam pomysł! Pójdziemy na spacer.
- Tak jak ostatnio? Cali mokrzy do wieczora?
- Nie, to był wypadek.
- Mhm.
Ruszyli w stronę parku, usiedli na brązowej ławeczce. Jellal oparł głowę o ramię Erzy i zaczął mówić:
- Kiedyś znowu będziemy tu tak siedzieć... tyle, że z dziećmi.
- A skąd wiesz? Może wcześniej umrę?
- Nawet tak nie mów. Mam inne plany co do nas.
- A nie powinieneś rozmawiać o tym ze mną?
- No powinienem, ale no..
- Cicho, nie potrafisz przestać mówić. - zaśmiała się.
Jellal siedział cicho, w czasie, gdy Erza przytuliła się do niego.
- Mamusiu, pac! Ta pani i pan się luuubią. Hehe. - pokazywał palcem pewien chłopczyk.
Erza i Jellal zaczęli się śmiać. Później, gdy zaczął nastawać mrok, ruszyli w stronę domu.
sobota, 25 stycznia 2014
Rozdział 13
Jellal czesać jej szkarłatne włosy.
- Ałć. - cicho pojękiwała.
- Poczekaj chwilę, zaraz skończę.
- Mhm.
Uczesał ją w koka, przeplatanego warkoczami i wstążkami.
- Jellal... to jest niesamowite. Jesteś fryzjerem?
- Nie, to tylko drobny koczek.
- Drobny koczek? Nie, to nie jest jakiś tam zwykły kok.
- A dasz mi za to nagrodę? - zapytał z uśmieszkiem.
- Chodź.
Złapał Erzę za rękę i poprowadził do sypialni. Rzucił ją na łóżko i zaczął całować.
- A czy ja się zgodziłam na taką nagrodę? - zapytała lekko łapiąc go za ramiona.
Zrobił smutne oczka i usiadł obok.
- No, ale zamiast tego zrobię to. - powiedział po czym wpił się w jej usta.
- Poczekaj jeszcze miesiąc, a dostaniesz tę swoją... "nagrodę".
Po chwili położyli się na łóżku patrząc sobie w oczy, Jellal zaczął cicho się śmiać.
- Z czego się śmiejesz? - zapytała.
- Nic, po prostu to jest trochę takie... dziwne. - mówił. - Najpierw ja przyjeżdżam ty się okropnie dziwisz, a teraz to.
- No... um.. - zarumieniła się lekko i odwróciła głowę.
Jellal bez wahania odwrócił się w jej stronę i pocałował. Zamknęli oczy i położyli się na łóżko dalej całując.
- Ałć. - cicho pojękiwała.
- Poczekaj chwilę, zaraz skończę.
- Mhm.
Uczesał ją w koka, przeplatanego warkoczami i wstążkami.
- Jellal... to jest niesamowite. Jesteś fryzjerem?
- Nie, to tylko drobny koczek.
- Drobny koczek? Nie, to nie jest jakiś tam zwykły kok.
- A dasz mi za to nagrodę? - zapytał z uśmieszkiem.
- Chodź.
Złapał Erzę za rękę i poprowadził do sypialni. Rzucił ją na łóżko i zaczął całować.
- A czy ja się zgodziłam na taką nagrodę? - zapytała lekko łapiąc go za ramiona.
Zrobił smutne oczka i usiadł obok.
- No, ale zamiast tego zrobię to. - powiedział po czym wpił się w jej usta.
- Poczekaj jeszcze miesiąc, a dostaniesz tę swoją... "nagrodę".
Po chwili położyli się na łóżku patrząc sobie w oczy, Jellal zaczął cicho się śmiać.
- Z czego się śmiejesz? - zapytała.
- Nic, po prostu to jest trochę takie... dziwne. - mówił. - Najpierw ja przyjeżdżam ty się okropnie dziwisz, a teraz to.
- No... um.. - zarumieniła się lekko i odwróciła głowę.
Jellal bez wahania odwrócił się w jej stronę i pocałował. Zamknęli oczy i położyli się na łóżko dalej całując.
piątek, 24 stycznia 2014
Rozdział 12
Wrócili spokojnie do domu, i dzień jak co dzień - spanie. Rano Erza obudziła się w łóżku, co dziwne, bez Jellala. Omal nie pękła ze śmiechu, gdy zobaczyła Jellala wyskakującego z kuchni w uszach królika.
- Co to ma być!?
- Hm? - zdziwił się lekko.
- No te królicze uszy.
- Aaa.. jestem królikiem.
- Co zamierzasz króliku? Spać? Nie ma sprawy!
Zaśmiał się tylko i powiedział:
- Nie, królik ma inne plany.
- A mogę wiedzieć jakie? - zapytała.
- Za chwilkę się dowiesz.
Jellal polazł do kuchni i przyniósł wielki tort. Erza wlepiła oczy w ogromne ciacho.
- To dla ciebie!
- D-dla mnie!?
- Tak. - postawił tort na stoliku przy łóżku i podszedł do dziewczyny.
Podał jej rękę, by wstała. Usiadła na krawędzi łóżka, pocałowała Jellala delikatnie w policzek i przytuliła się. Pokroili tort i zjedli po kawałku.
- Co planował króliczek?
- Króliczek planował zrobić ci niespodziankę w postaci tortu. A czym ty myślisz?
- Nic, nic. Myślałam tylko, że ma inne plany.
- No wiesz? Plany zawsze mogą się zmienić.
- Lepiej będzie jak się nie zmienią.
- Ale w zamian musisz mi coś dać.
- Ty głuptasie! - powiedziała z uśmiechem całując Jellala.
- Ta nagroda była słodka, ale prosiłbym jeszcze słodszą.
Po raz kolejny pocałowała chłopaka, a tuż po pocałunku Erza położyła się na łóżku.
- Sugerujesz coś?
- N-nie.
- Erzo.. masz poplątane włosy. Mogę cię uczesać? - zapytał zauroczony włosami dziewczyny.
- No, dobra. Skoro chcesz.. Ale.. oczekuję czegoś w zamian.
Jellal zatopił się w ustach Erzy po czym delikatnie zaczął czesać jej włosy.
- Co to ma być!?
- Hm? - zdziwił się lekko.
- No te królicze uszy.
- Aaa.. jestem królikiem.
- Co zamierzasz króliku? Spać? Nie ma sprawy!
Zaśmiał się tylko i powiedział:
- Nie, królik ma inne plany.
- A mogę wiedzieć jakie? - zapytała.
- Za chwilkę się dowiesz.
Jellal polazł do kuchni i przyniósł wielki tort. Erza wlepiła oczy w ogromne ciacho.
- To dla ciebie!
- D-dla mnie!?
- Tak. - postawił tort na stoliku przy łóżku i podszedł do dziewczyny.
Podał jej rękę, by wstała. Usiadła na krawędzi łóżka, pocałowała Jellala delikatnie w policzek i przytuliła się. Pokroili tort i zjedli po kawałku.
- Co planował króliczek?
- Króliczek planował zrobić ci niespodziankę w postaci tortu. A czym ty myślisz?
- Nic, nic. Myślałam tylko, że ma inne plany.
- No wiesz? Plany zawsze mogą się zmienić.
- Lepiej będzie jak się nie zmienią.
- Ale w zamian musisz mi coś dać.
- Ty głuptasie! - powiedziała z uśmiechem całując Jellala.
- Ta nagroda była słodka, ale prosiłbym jeszcze słodszą.
Po raz kolejny pocałowała chłopaka, a tuż po pocałunku Erza położyła się na łóżku.
- Sugerujesz coś?
- N-nie.
- Erzo.. masz poplątane włosy. Mogę cię uczesać? - zapytał zauroczony włosami dziewczyny.
- No, dobra. Skoro chcesz.. Ale.. oczekuję czegoś w zamian.
Jellal zatopił się w ustach Erzy po czym delikatnie zaczął czesać jej włosy.
Rozdział 11
Po południu Jellal ruszył z Erzą do gildii. Tam Mirajane zaproponowała im zlecenie. Wybrali przedstawienie, a raczej nie oni, tylko Erza. Jellalowi nie pozostało nic jak tylko się zgodzić. Dotarli do teatru, od zleceniodawcy usłyszeli, że mają przygotować przedstawienie miłosne. Mieli już rezygnować, ale Erza zgodziła się, była conajmniej uśmiechnięta - do czasu, gdy dostała scenariusz. Przed jego dostaniem była uradowana, a tuż po przeczytaniu jej mina mówiła "Nie zrobię tego". Nie sądziła, że będzie to przedstawienie dla dorosłych. Omal nie zemdlała, Jellal od początku podejrzewał, że to zły pomysł.
- Da się jeszcze zrezygnować?
- Sądzę, że nie.
- Ehh, no trudno. - przełknęła ślinę i zaczęła czytać. - Nie, nie mogę! Rezygnuję.
- No dobra.
- Da się jeszcze zrezygnować?
- Sądzę, że nie.
- Ehh, no trudno. - przełknęła ślinę i zaczęła czytać. - Nie, nie mogę! Rezygnuję.
- No dobra.
czwartek, 23 stycznia 2014
Rozdział 10
Rano Erza obudziła się z uśmiechem na twarzy. Zaczęła wspominać wczorajszy pocałunek, za chwilę dostrzegła... Jellala obok siebie! Odsunęła się gwałtownie zdziwiona. Jellal obudził się i spojrzał na Erzę niczym na kota. Erza powróciła do wcześniejszego miejsca i spojrzała na niego.
- Co ty tu robisz? Jest zaledwie ósma.
- Śpię.
- W moim domu?
- Eee. co?
- Jesteś w moim domu, w moim pokoju, a co najważniejsze, w moim łóżku! - powiedziała mrużąc oczy. - Ale nie bój żaby, zostaniesz.
Jellal przejechał palcem po jej twarzy i zaknął oczy po czym delikatnie się uśmiechnął. W tym czasie Erza zdążyła już zasnąć.
- Co ty tu robisz? Jest zaledwie ósma.
- Śpię.
- W moim domu?
- Eee. co?
- Jesteś w moim domu, w moim pokoju, a co najważniejsze, w moim łóżku! - powiedziała mrużąc oczy. - Ale nie bój żaby, zostaniesz.
Jellal przejechał palcem po jej twarzy i zaknął oczy po czym delikatnie się uśmiechnął. W tym czasie Erza zdążyła już zasnąć.
Rozdział 9
Ten tydzień minął bardzo szybko, urodziny Erzy miały być już niedługo, dosłownie za 7 godzin. Wszyscy z gildii wydawali się o tym zapomnieć, ale Jellal im przypomniał. Zaczął poganiać wszystkich wokół
- Lucy! Zajmij się Erzą. Idź z nią gdzieś, byle z dala od gildii! - krzyknął. - Gray, Natsu, Lisanna, Elfman dekoracje! A Mira i Jet, może pomożecie mi piec tort?
-Hai. - odpowiedziała Mira.
Kupił potrzebne składniki, Mira zmieszała, a Jet przyśpieszył szybkość pieczenia. Dekoracje były gotowe, teraz tylko czekali na Lucy, która przyjdzie z Erzą za 10 minut. Pochowali się za stolikami, blatem i w magazynku, by po chwili ujrzeć Erzę w krótkiej sukience i dwóch nisko robionych kucyczkach.
- Niespodzianka! - wykrzyknęli chórem.
Gdy wszyscy zaczęli się upijać i bawić w najlepsze, Titania podeszła do Jellala, przytuliła i zapytała:
-Ty to wszystko przygotowałeś?
- No... z mała pomocą..
- I piekłeś tort?
- Skąd wiesz? - zdziwił się.
- bo masz go na twarzy.. - zaśmiała się cicho.
Gdy wytarł tort, Erza czekała na jego dalsze słowa.
- Wszystkiego najlepszego, przede wszystkim zdrowia, szczęscia, pomyślności. Niech się spełnią wszystkie twoje najskrytsze sny, ciche marzenia i oczywiście duuużo truskawkowych torcików.
- Dziękuję. - wtuliła się w niego.
Z oczu Erzy poleciały łzy, lecz nie były to łzy smutku, a szczęścia.
- Chodź ze mną. - powiedziała ciągnąc za rękę Jellala.
Odwróciła się w stronę chłopaka.
- No to teraz już mogę.
- Ale c.. - nie zdążył powiedzieć, ponieważ Erza zamknęła mu usta pocałunkiem. Gdy oderwali się od siebie, cicho się uśmiechnęli i przytulili.
- Lucy! Zajmij się Erzą. Idź z nią gdzieś, byle z dala od gildii! - krzyknął. - Gray, Natsu, Lisanna, Elfman dekoracje! A Mira i Jet, może pomożecie mi piec tort?
-Hai. - odpowiedziała Mira.
Kupił potrzebne składniki, Mira zmieszała, a Jet przyśpieszył szybkość pieczenia. Dekoracje były gotowe, teraz tylko czekali na Lucy, która przyjdzie z Erzą za 10 minut. Pochowali się za stolikami, blatem i w magazynku, by po chwili ujrzeć Erzę w krótkiej sukience i dwóch nisko robionych kucyczkach.
- Niespodzianka! - wykrzyknęli chórem.
Gdy wszyscy zaczęli się upijać i bawić w najlepsze, Titania podeszła do Jellala, przytuliła i zapytała:
-Ty to wszystko przygotowałeś?
- No... z mała pomocą..
- I piekłeś tort?
- Skąd wiesz? - zdziwił się.
- bo masz go na twarzy.. - zaśmiała się cicho.
Gdy wytarł tort, Erza czekała na jego dalsze słowa.
- Wszystkiego najlepszego, przede wszystkim zdrowia, szczęscia, pomyślności. Niech się spełnią wszystkie twoje najskrytsze sny, ciche marzenia i oczywiście duuużo truskawkowych torcików.
- Dziękuję. - wtuliła się w niego.
Z oczu Erzy poleciały łzy, lecz nie były to łzy smutku, a szczęścia.
- Chodź ze mną. - powiedziała ciągnąc za rękę Jellala.
Odwróciła się w stronę chłopaka.
- No to teraz już mogę.
- Ale c.. - nie zdążył powiedzieć, ponieważ Erza zamknęła mu usta pocałunkiem. Gdy oderwali się od siebie, cicho się uśmiechnęli i przytulili.
wtorek, 21 stycznia 2014
Rozdział 8
Gdy byli w gildii, nikt nie zwrócił na nich uwagi. Jellal usiadł przy jednym z drewnianych stolików, a Erza poszła do Miry po truskawkowy torcik.
- Dalej ciasto truskawkowe?
- Um! - powiedziała opychając się ciastem.
- Nie jedz tyle, bo będziesz gruba.
- Jeśli będę jadła z umiarem, to nie będę.
Jellal przewróciła oczami i zaczął się śmiać.
- Erzo, zobaczymy się jutro?
-hm? Dlaczego nie teraz?
- Bo idę do domu. Źle się czuję.
- Idę z tobą, bo jeśli zasłabniesz...
W domu Jellala: ~
- Połóź się! I ciepło się ubierz! Weź leki!
- Za bardzo się fatygujesz.
- To nic! Kładź się.
- Normalnie jak mama. - zaczął się śmiać.
- Mhm, tak,tak. Ubierz się i masz tu herbatkę.
- To tylko lekki ból głowy, nic wielkiego.
- Nie waż... - nie zdążyła powiedzieć, bo Jellal przyciągnął ją do siebie za rękę i pocałował.
- Położył ją na łóżku i powtórzył:
- To tylko lekki ból głowy.
- No dobra. Może trochę.
Uśmiechnął się na to i usiadł obok.
- Lubisz mnie? - zapytał.
- No oczywiście!
- A kochasz?
- Ty głupku! Oczywiście, że tak Nie wierzysz mi? - powiedziała z udawanym smutkiem.
- Wierzę, wierzę. Nie załamuj się. - powiedział głaskając ją po głowie jak kotka.
Spojrzała na niebieskowłosego kocimi oczami i usiadła mu na kolanach, łapiąc się czyi. Chłopak nie czekając lekko musnął jej ust. Erza uśmiechnęła się po czym położyła na łóżku.
- Coś sugerujesz? - zapytał.
- Nie, nic. - powiedziała. - A o co chodzi?
- Nic.
- Powiedz, bo się obrażę.
- No, bo myślałem, że skoro kładziesz sie na łóżku to.. - w tym momencie Erza wstała i dodała:
-Nie, nie sugerowałam tego, ani niczego innego. Ty zboku! - Zaczęła się śmiać.
Bez wahania przytulił dziewczynę i oznajmił:
- Erzo... możemy....
- Z tego co wiem, to masz na myśli coś nie przyzwoitego, więc nie.
- Mamy po 18 lat.
- Ty tak, ja jeszcze nie.
- Ale to tylko tydzień.
- No może i tydzień, ale ja jeszcze muszę wyrazić zgodę.
Zrobił smutne oczka, Erza cicho się zaśmiała, co chwilę na niego spoglądając.
- Dalej ciasto truskawkowe?
- Um! - powiedziała opychając się ciastem.
- Nie jedz tyle, bo będziesz gruba.
- Jeśli będę jadła z umiarem, to nie będę.
Jellal przewróciła oczami i zaczął się śmiać.
- Erzo, zobaczymy się jutro?
-hm? Dlaczego nie teraz?
- Bo idę do domu. Źle się czuję.
- Idę z tobą, bo jeśli zasłabniesz...
W domu Jellala: ~
- Połóź się! I ciepło się ubierz! Weź leki!
- Za bardzo się fatygujesz.
- To nic! Kładź się.
- Normalnie jak mama. - zaczął się śmiać.
- Mhm, tak,tak. Ubierz się i masz tu herbatkę.
- To tylko lekki ból głowy, nic wielkiego.
- Nie waż... - nie zdążyła powiedzieć, bo Jellal przyciągnął ją do siebie za rękę i pocałował.
- Położył ją na łóżku i powtórzył:
- To tylko lekki ból głowy.
- No dobra. Może trochę.
Uśmiechnął się na to i usiadł obok.
- Lubisz mnie? - zapytał.
- No oczywiście!
- A kochasz?
- Ty głupku! Oczywiście, że tak Nie wierzysz mi? - powiedziała z udawanym smutkiem.
- Wierzę, wierzę. Nie załamuj się. - powiedział głaskając ją po głowie jak kotka.
Spojrzała na niebieskowłosego kocimi oczami i usiadła mu na kolanach, łapiąc się czyi. Chłopak nie czekając lekko musnął jej ust. Erza uśmiechnęła się po czym położyła na łóżku.
- Coś sugerujesz? - zapytał.
- Nie, nic. - powiedziała. - A o co chodzi?
- Nic.
- Powiedz, bo się obrażę.
- No, bo myślałem, że skoro kładziesz sie na łóżku to.. - w tym momencie Erza wstała i dodała:
-Nie, nie sugerowałam tego, ani niczego innego. Ty zboku! - Zaczęła się śmiać.
Bez wahania przytulił dziewczynę i oznajmił:
- Erzo... możemy....
- Z tego co wiem, to masz na myśli coś nie przyzwoitego, więc nie.
- Mamy po 18 lat.
- Ty tak, ja jeszcze nie.
- Ale to tylko tydzień.
- No może i tydzień, ale ja jeszcze muszę wyrazić zgodę.
Zrobił smutne oczka, Erza cicho się zaśmiała, co chwilę na niego spoglądając.
poniedziałek, 20 stycznia 2014
Rozdział 7
W domu Erzy:
Jellal uśmiechnął się podejrzanie i zaczął podchodzić bliżej.
- Jellal? C-co ty r-robisz? - powiedziała jąkając się.
- Zaraz się dowiesz.
- Eee?
Usiadł obok Erzy na łóżku i namiętnie pocałował.
-Hm? Co teraz zrobisz?
- Zamierzałem wziąć cię na ręce i pocałować, a coś byś jeszcze chciała? - zapytał z podchwytliwym uśmieszkiem.
- N-nie.
Zaczął bawić się jej włosami, w czasie gdy ona patrzyła mu w oczy.
- Dobra, Jellal. Dzisiaj tyle, bo zaraz skończy się na czym innym, więc koniec na dzisiaj.
Chlopak zrobił smutne oczka po czym obok siebie przykrywając się zasnęli.
Rozdział 6
Następnego dnia Erza i Jellal ubrali się i ruszyli do gildii. Gdy weszli do środka ujrzeli mnóstwo balonów. Byli zszokowani, oboje zastanawiali się z jakiej to okazji.
- Gratulacje! - wykrzyknęli wszyscy chórem, po czym zaczęli klaskać.
-Heee? Z jakiej to okazji?
- Jak to z jakiej! Z okazji waszego związku. Wiemy, że jesteście parą.
- Kto wam tak powiedział!?
- Ul i Meredy.
Po nie całej chwili ujrzeli w kącie Ul i Meredy tarzające się ze śmiechu.
- A może tak zostaniemy parą? - wyszeptał Jellal do Erzy.
- Hm?
- Chodź za mną. - powiedział tym razem głośniej.
Erzy nie usłyszała wcześniejszej propozycji, więc zastanawiała się o co może chodzić. Tymczasem Jellal zatrzymał się gwałtowanie, tak, że Erza wpadła na niego. Gdy otrząsnęła się i poprawiła włosy, spojrzała na niego. On na to uśmiechnął się i zapytał:
-Erzo, zostaniesz moją dziewczyną?
- ee.. T-tak. - dodała zmieszana z nieukrywaną radością. - Nie wiedziałam, że tak nagle zapytasz.
- Przejdziemy się gdzieś? - zapytał ponownie.
- Hm?
- Co powiesz na to, by przejść się nad rzekę?
- Nie sądzisz, że to za daleko?
- Poddajesz się już na samym początku? Nie taką ciebie znam.
- N-nie. Idziemy!
I tak szli przez gęste drzewa, słyszeli śpiew ptaków, a gdy byli bliżej - szum rzeki. Usiedli na kłodzie drzewa trzymając się za ręce. Erza uśmiechając się przytuliła Jellala. Nie długo po tym zaczął wiać silny wiatr. Kłoda zaczęła osuwać się w stronę rzeki, razem z Jellalem i Erzą. Prąd rzeczny pociągnął ich na drugi koniec rzeki. Jellal zeskoczył na pobliską trawę i podał rękę Titanii. Usiedli na trawie, Jellal miał przemoczoną koszulę, więc ją zdjął. Erza wlepiła wzrok w jego brązowe oczy.
- O co chodzi, Erza?
- N-n-nic.. - powiedziała zakłopotana.
- Zdejmij zbroję.
- N-nie trzeba.
- Przeziębisz się.
- Nie przeziębię.
- A co jeśli jednak?
- Hm? Co masz na myśli?
- To, żebyś zdjęła zbroję.
- No dobra. - i z rumieńcem na twarzy zaczęła się rozbierać.
- Nie musisz się wstydzić, jeśli chcesz mogę się odwrócić. - powiedział żartobliwie.
- N-nie musisz.
- No dobra.
Teraz była jedynie w krótkim podkoszulku, który w dodatku prześwitywał, więc było widać jej stanik.
- Trochę tu zimno.
- Wybacz, ale koszuli ci nie dam, jest mokra.
- Nie szkodzi, wytrzymam. Zamiast tego mnie przytul.
Wieczorem, gdy koszula i zbroja wyschły, ruszyli do domu. Trzymając się za ręce. Umówili się, że Jellal będzie dzisiaj spał u Erzy, więc poszedł się przebrać do domu. Pomogła mu w wysuszeniu włosów i ruszyli do Akademika, w którym znajdowały się pokoje Erzy.
- Gratulacje! - wykrzyknęli wszyscy chórem, po czym zaczęli klaskać.
-Heee? Z jakiej to okazji?
- Jak to z jakiej! Z okazji waszego związku. Wiemy, że jesteście parą.
- Kto wam tak powiedział!?
- Ul i Meredy.
Po nie całej chwili ujrzeli w kącie Ul i Meredy tarzające się ze śmiechu.
- A może tak zostaniemy parą? - wyszeptał Jellal do Erzy.
- Hm?
- Chodź za mną. - powiedział tym razem głośniej.
Erzy nie usłyszała wcześniejszej propozycji, więc zastanawiała się o co może chodzić. Tymczasem Jellal zatrzymał się gwałtowanie, tak, że Erza wpadła na niego. Gdy otrząsnęła się i poprawiła włosy, spojrzała na niego. On na to uśmiechnął się i zapytał:
-Erzo, zostaniesz moją dziewczyną?
- ee.. T-tak. - dodała zmieszana z nieukrywaną radością. - Nie wiedziałam, że tak nagle zapytasz.
- Przejdziemy się gdzieś? - zapytał ponownie.
- Hm?
- Co powiesz na to, by przejść się nad rzekę?
- Nie sądzisz, że to za daleko?
- Poddajesz się już na samym początku? Nie taką ciebie znam.
- N-nie. Idziemy!
I tak szli przez gęste drzewa, słyszeli śpiew ptaków, a gdy byli bliżej - szum rzeki. Usiedli na kłodzie drzewa trzymając się za ręce. Erza uśmiechając się przytuliła Jellala. Nie długo po tym zaczął wiać silny wiatr. Kłoda zaczęła osuwać się w stronę rzeki, razem z Jellalem i Erzą. Prąd rzeczny pociągnął ich na drugi koniec rzeki. Jellal zeskoczył na pobliską trawę i podał rękę Titanii. Usiedli na trawie, Jellal miał przemoczoną koszulę, więc ją zdjął. Erza wlepiła wzrok w jego brązowe oczy.
- O co chodzi, Erza?
- N-n-nic.. - powiedziała zakłopotana.
- Zdejmij zbroję.
- N-nie trzeba.
- Przeziębisz się.
- Nie przeziębię.
- A co jeśli jednak?
- Hm? Co masz na myśli?
- To, żebyś zdjęła zbroję.
- No dobra. - i z rumieńcem na twarzy zaczęła się rozbierać.
- Nie musisz się wstydzić, jeśli chcesz mogę się odwrócić. - powiedział żartobliwie.
- N-nie musisz.
- No dobra.
Teraz była jedynie w krótkim podkoszulku, który w dodatku prześwitywał, więc było widać jej stanik.
- Trochę tu zimno.
- Wybacz, ale koszuli ci nie dam, jest mokra.
- Nie szkodzi, wytrzymam. Zamiast tego mnie przytul.
Wieczorem, gdy koszula i zbroja wyschły, ruszyli do domu. Trzymając się za ręce. Umówili się, że Jellal będzie dzisiaj spał u Erzy, więc poszedł się przebrać do domu. Pomogła mu w wysuszeniu włosów i ruszyli do Akademika, w którym znajdowały się pokoje Erzy.
niedziela, 19 stycznia 2014
Rozdział 5
W domu Jellala Erza udawała, że jest zła.
- Nie złośc się. - powiedział siadając obok.
- Pff. - fuknęła i odwróciła się.
Jellal złapał ją za podbródek i odwrócił w swoją stronę.
- Jeśli będziesz się gniewać to Cię ukaram. - powiedział uśmiechając się zadziornie.
- Dobra, ale wracam do domu.
Zrobił słodkie oczka na co odpowiedziała:
- Nie nabiorę się na to.
Przytulił ją opierając głowę na jej ramieniu, dalej robiąc słodkie oczka.
- No dobra. Nie potrafię się na ciebie gniewać.
- Wiem. - odpowiedział uśmiechając się.
- Mogę z tobą zostać, ale pod jednym warunkiem.
-hm?
- Nic mi nie zrobisz, a i jeszcze.. śpię na podłodze.
- Co do tego drugiego to się nie zgadzam, przeziębisz się.
- Dobra dobra.
Przebrała się w piżamkę w pieski i założyła różowe kapcie-kotki. Jellal nie pomyślałby, że Erza założy coś tak "dziecinnego" jego zdaniem.
- Hm? Czemu tak na mnie patrzysz?
- N-nic.
- Heeee? - nachyliła się nad nim tak, że było jej widać piersi.
-E-erza, mogłabyś? - wyjąkał.
- A... N-no tak. - powiedziała po czym odwróciła się i zapięła dwa guziki piżamy.
- No to... i-idziemy spać? - zapytał.
- T-tak.
Położyli się i odwrócili do siebie plecami.
- J-jellal.. - powiedziała nie pewnie odwracając się i czekając na jego ruch.
Chłopak również się odwrócił. Ujął jej twarz w dłonie i wyszeptał:
-Kocham Cię.
Odpowiedziała tym samym. Uśmiechnęli się do siebie, a po chwili w okno zapukały kobiety. Oboje zarumienili się, a one zaczęły się śmiać.
- Nie złośc się. - powiedział siadając obok.
- Pff. - fuknęła i odwróciła się.
Jellal złapał ją za podbródek i odwrócił w swoją stronę.
- Jeśli będziesz się gniewać to Cię ukaram. - powiedział uśmiechając się zadziornie.
- Dobra, ale wracam do domu.
Zrobił słodkie oczka na co odpowiedziała:
- Nie nabiorę się na to.
Przytulił ją opierając głowę na jej ramieniu, dalej robiąc słodkie oczka.
- No dobra. Nie potrafię się na ciebie gniewać.
- Wiem. - odpowiedział uśmiechając się.
- Mogę z tobą zostać, ale pod jednym warunkiem.
-hm?
- Nic mi nie zrobisz, a i jeszcze.. śpię na podłodze.
- Co do tego drugiego to się nie zgadzam, przeziębisz się.
- Dobra dobra.
Przebrała się w piżamkę w pieski i założyła różowe kapcie-kotki. Jellal nie pomyślałby, że Erza założy coś tak "dziecinnego" jego zdaniem.
- Hm? Czemu tak na mnie patrzysz?
- N-nic.
- Heeee? - nachyliła się nad nim tak, że było jej widać piersi.
-E-erza, mogłabyś? - wyjąkał.
- A... N-no tak. - powiedziała po czym odwróciła się i zapięła dwa guziki piżamy.
- No to... i-idziemy spać? - zapytał.
- T-tak.
Położyli się i odwrócili do siebie plecami.
- J-jellal.. - powiedziała nie pewnie odwracając się i czekając na jego ruch.
Chłopak również się odwrócił. Ujął jej twarz w dłonie i wyszeptał:
-Kocham Cię.
Odpowiedziała tym samym. Uśmiechnęli się do siebie, a po chwili w okno zapukały kobiety. Oboje zarumienili się, a one zaczęły się śmiać.
sobota, 18 stycznia 2014
Rozdział 4
Niedługo po tym wrócili do gildii, gdzie wszyscy już kończyli imprezę.
- O! Erza! Jellal! Ktoś do was.
Po chwili ujrzeli dwie kobiety, a mianowicie Meredy i Ultear.
- Widzę, że już razem. - powiedziała Meredy śmiejąc się.
- Wcale nie! - wykrzyczeli.
Erza odwróciła się na co kobiety zareagowały śmiechem.
-Dajcie spokój, wiemy. Akademik, wy iii...
- że co!?
Erza zrobiła się czerwona na co Jellal się uśmiechnął.
- Oni się luuuuubią ! - dodał Happy.
- Możemy się zatrzymać u ciebie na jakiś czas? - zapytały.
- Chyba tak.
- A jemu pozwolisz? - zapytały żartobliwie.
Udawając, że nie słyszy ruszyła w stronę drzwi.
- Wiemy, że słyszałaś.
- Nie komplikujcie sprawy. Wychodzę.
- No, Jellal. Twoja kolej. - dodała Meredy.
Jellal niechętnie szedł za dziewczyną. Gdy wyszła z gildii, wyprzedził ją i popchnął w stronę drzwi, przytrzymując za rękę.
- Co ty robisz?! - powiedziała wyrywając się.
Teraz nie miał wyboru. Ując jej twarz w dłonie i złożył na jej ustach czuły pocałunek.
Gdy zauważył Meredy i Ul, oderwał się od niej.
- Nigdy nie waż się tego tak kończyć.- przyciągnęła go za kołnież i pocałowała.
Kobiety zdziwione dodały:
- Erza, a może ty przenocujesz u Jellala, a my u ciebie?
- Hmm.. raczej się na to nie zgodzę.
- Nie potrzebuję twojej zgody. - powiedział biorąc ją na ręcę.
Ul i Meredy śmiały się, a Erza ukryła twarz w jego bluzie.
- O! Erza! Jellal! Ktoś do was.
Po chwili ujrzeli dwie kobiety, a mianowicie Meredy i Ultear.
- Widzę, że już razem. - powiedziała Meredy śmiejąc się.
- Wcale nie! - wykrzyczeli.
Erza odwróciła się na co kobiety zareagowały śmiechem.
-Dajcie spokój, wiemy. Akademik, wy iii...
- że co!?
Erza zrobiła się czerwona na co Jellal się uśmiechnął.
- Oni się luuuuubią ! - dodał Happy.
- Możemy się zatrzymać u ciebie na jakiś czas? - zapytały.
- Chyba tak.
- A jemu pozwolisz? - zapytały żartobliwie.
Udawając, że nie słyszy ruszyła w stronę drzwi.
- Wiemy, że słyszałaś.
- Nie komplikujcie sprawy. Wychodzę.
- No, Jellal. Twoja kolej. - dodała Meredy.
Jellal niechętnie szedł za dziewczyną. Gdy wyszła z gildii, wyprzedził ją i popchnął w stronę drzwi, przytrzymując za rękę.
- Co ty robisz?! - powiedziała wyrywając się.
Teraz nie miał wyboru. Ując jej twarz w dłonie i złożył na jej ustach czuły pocałunek.
Gdy zauważył Meredy i Ul, oderwał się od niej.
- Nigdy nie waż się tego tak kończyć.- przyciągnęła go za kołnież i pocałowała.
Kobiety zdziwione dodały:
- Erza, a może ty przenocujesz u Jellala, a my u ciebie?
- Hmm.. raczej się na to nie zgodzę.
- Nie potrzebuję twojej zgody. - powiedział biorąc ją na ręcę.
Ul i Meredy śmiały się, a Erza ukryła twarz w jego bluzie.
Rozdział 3
- Może nie akurat na cześć nowego członka, ale FESTIWAL!
Erza wlepiła wzrok w Jellala, na co on zaczął się śmiać. Dziewczyna odwróciła głowę i ruszyła w stronę wyjścia. Jednakże zatrzymał ją.
- Dokąd idziesz?
- Do domu.
- Ale zaraz będzie festiwal.
- Ja nigdy nie uczestniczę w festiwalach. - powiedziała po czym ruszyła do Akademika.
- Więc idę z tobą!
- Jesteś strasznie uparty.
Dotarli do jej pokoju, a raczej jej pięciu pokojów.
- Całkiem dużo masz tu miejsca... - dodał.
***
Tymczasem w gildii:
- Gdzie Jellal? - zapytała Lucy.
- A Erza? - dodał Natsu.
- Widziałem jak gdzieś razem poszli.
- Oni się luuuubią! - Happy.
***
- Wiesz, Erza.. od kiedy wprowadziłem się do Magnolii to..
- Hm? To? Co masz na myśli?
- to.. - po tym Erza dodała:
- ćśś.. już nic nie mów.- po czym przytuliła się do chłopaka, nie zważając na jego zaskoczenie.
- Erza..
-ćśś.. nie przerywaj tego.
- H-hai.
I trwali tak przez kilka minut. Gdy już się od siebie oderwali, Erza oznajmiła:
- Za godzinę kończy się festiwal, więc dziewczyny wrócą do akademika.
- Więc musimy tę godzinę wykorzystać. - uśmiechnął się podchwytliwie, zmieniając pozycję na "on na górze, ona na dole".
- Wiesz.. zawsze możemy pójść do nich albo...
-Albo?
-albo.... zjeść ciastko! - dodała pośpiesznie.
- Nie, nie. Mam co do ciebie inne plany.
Erza przełknęła ślinę i czekała na ciąg dalszy. Jellal musnął lekko jej warg i usiadł.
- Żartowałem. Wystraszyłaś się? - zaczął się smiać.
- Wręcz przeciwnie. Może trochę się bałam, ale to nie zmienia faktu, że było miło. - teraz to ona musnęła jego warg.
Erza wlepiła wzrok w Jellala, na co on zaczął się śmiać. Dziewczyna odwróciła głowę i ruszyła w stronę wyjścia. Jednakże zatrzymał ją.
- Dokąd idziesz?
- Do domu.
- Ale zaraz będzie festiwal.
- Ja nigdy nie uczestniczę w festiwalach. - powiedziała po czym ruszyła do Akademika.
- Więc idę z tobą!
- Jesteś strasznie uparty.
Dotarli do jej pokoju, a raczej jej pięciu pokojów.
- Całkiem dużo masz tu miejsca... - dodał.
***
Tymczasem w gildii:
- Gdzie Jellal? - zapytała Lucy.
- A Erza? - dodał Natsu.
- Widziałem jak gdzieś razem poszli.
- Oni się luuuubią! - Happy.
***
- Wiesz, Erza.. od kiedy wprowadziłem się do Magnolii to..
- Hm? To? Co masz na myśli?
- to.. - po tym Erza dodała:
- ćśś.. już nic nie mów.- po czym przytuliła się do chłopaka, nie zważając na jego zaskoczenie.
- Erza..
-ćśś.. nie przerywaj tego.
- H-hai.
I trwali tak przez kilka minut. Gdy już się od siebie oderwali, Erza oznajmiła:
- Za godzinę kończy się festiwal, więc dziewczyny wrócą do akademika.
- Więc musimy tę godzinę wykorzystać. - uśmiechnął się podchwytliwie, zmieniając pozycję na "on na górze, ona na dole".
- Wiesz.. zawsze możemy pójść do nich albo...
-Albo?
-albo.... zjeść ciastko! - dodała pośpiesznie.
- Nie, nie. Mam co do ciebie inne plany.
Erza przełknęła ślinę i czekała na ciąg dalszy. Jellal musnął lekko jej warg i usiadł.
- Żartowałem. Wystraszyłaś się? - zaczął się smiać.
- Wręcz przeciwnie. Może trochę się bałam, ale to nie zmienia faktu, że było miło. - teraz to ona musnęła jego warg.
Rozdział 2
Po chwili znaleźli się w domu Jellala. Chłopak oprowadził Erzę po swoim domu, po czym usiedli przy stole.
-Chcesz kawę lub herbatę? - zapytał.
- No.. może kawę. - odpowiedziała.
Zapadła cisza.
- No... to... co u ciebie.. Erza?
- No nic... A u ciebie.. Jellal?
- Nic ciekawego.
- No dobra, takim sposobem do niczego nie dojdziemy. - roześmiała się.
- Jak zawsze masz rację.
- A... przeszło ci z chęcią śmierci i odpokutowaniem grzechów?
- Nie jestem pewien, ale chyba tak.
Znowu cisza.
- Wiesz, Jellal.. Muszę już iść. W gildii mamy konkurs.
- Idę z tobą.
Dotarli na miejsce, Erza usiadła czekając na Lucy, która nieco się spóźniała. Jellal ruszył w stronę mistrza Makarova. Po powrocie Lucy mistrz stanął na blad i ogłosił:
- Oto nasz nowy członek! Jellal Fernandes!
-Chcesz kawę lub herbatę? - zapytał.
- No.. może kawę. - odpowiedziała.
Zapadła cisza.
- No... to... co u ciebie.. Erza?
- No nic... A u ciebie.. Jellal?
- Nic ciekawego.
- No dobra, takim sposobem do niczego nie dojdziemy. - roześmiała się.
- Jak zawsze masz rację.
- A... przeszło ci z chęcią śmierci i odpokutowaniem grzechów?
- Nie jestem pewien, ale chyba tak.
Znowu cisza.
- Wiesz, Jellal.. Muszę już iść. W gildii mamy konkurs.
- Idę z tobą.
Dotarli na miejsce, Erza usiadła czekając na Lucy, która nieco się spóźniała. Jellal ruszył w stronę mistrza Makarova. Po powrocie Lucy mistrz stanął na blad i ogłosił:
- Oto nasz nowy członek! Jellal Fernandes!
Rozdział 1
Ostatni raz Erza i Jellal widzieli się po Magicznych Igrzyskach we Fiore. Później chłopak wyjechał i Erza nie widziała go dobre kilka lat. Jednakże Jellal wrócił. Magiczna Rada zapomniała o jego ucieczce, która miała miejsce 6 lat temu. Teraz żył spokojnie w Magnolii we Fiore. Mieszkał obok domu Lucy, jednak odwiedzał ją tylko, gdy chciał wiedzieć co z Erzą. Titania nie wiedziała o jego pobycie w mieście, nikt nie wiedział oprócz Lucy. Jellal poprosił blondynkę, by nie mówiła Erzie o tym przynajmniej na razie. Jellal wkrótce postanowił, że zawita w Fairy Tail.
- Dzień Dobry wszystkim! - wykrzyczał, ponieważ było głośno.
Erza w tym czasie piła sok pomarańczowy , gdy zobaczyła Jellala - cały sok wylądował na podłodze. Chłopak zaśmiał się i przywitał Titanię. Zakręciło jej się w głowie, więc upadłaby, gdyby jej nie zlapał. Zaniósł ją do "kącika lekarskiego" Fairy tail i położył na łóżjku. Oprócz Jellala zjawił się jeszcze Natsu, Lucy, Gray i mistrz Makarov.
- Erza, wszystko dobrze? - zapytał Natsu.
-Um.. tak jakby.. - odpowiedziała.
- Nie sądziłem, że aż tak się zdziwisz moim przyjazdem. - zaśmiał się.
Erza wstała z łóżka i ruszyła na swoje poprzednie miejsce. Usiadła i poprosiła Mirę o truskawkowy torcik. Białowłosy podała ciasto, uśmiechnęła się i dalej roznosiła napoje.
- Dzięki, Lucy. Za to, że nie wspomniałam o tym Erzie. - powiedział niebieskowłosy.
- Nie ma sprawy. - odpowiedziała.
- Zaraz... co!? Lucy o tym wiedziała!? - powiedziała dławiąc się ciastem.
- Mhm. Mieszkam obok niej.
-... że co!? -
-Erzo, może zechciałabyś pójść do mnie? - zapytał niepewnie rumieniąc się.
-M-mogłabym.
- Oni się luuubią! - dodał Happy śmiejąc się.
- Wcale nie! - krzyknęłi równocześnie wychodząc z gildii.
- Dzień Dobry wszystkim! - wykrzyczał, ponieważ było głośno.
Erza w tym czasie piła sok pomarańczowy , gdy zobaczyła Jellala - cały sok wylądował na podłodze. Chłopak zaśmiał się i przywitał Titanię. Zakręciło jej się w głowie, więc upadłaby, gdyby jej nie zlapał. Zaniósł ją do "kącika lekarskiego" Fairy tail i położył na łóżjku. Oprócz Jellala zjawił się jeszcze Natsu, Lucy, Gray i mistrz Makarov.
- Erza, wszystko dobrze? - zapytał Natsu.
-Um.. tak jakby.. - odpowiedziała.
- Nie sądziłem, że aż tak się zdziwisz moim przyjazdem. - zaśmiał się.
Erza wstała z łóżka i ruszyła na swoje poprzednie miejsce. Usiadła i poprosiła Mirę o truskawkowy torcik. Białowłosy podała ciasto, uśmiechnęła się i dalej roznosiła napoje.
- Dzięki, Lucy. Za to, że nie wspomniałam o tym Erzie. - powiedział niebieskowłosy.
- Nie ma sprawy. - odpowiedziała.
- Zaraz... co!? Lucy o tym wiedziała!? - powiedziała dławiąc się ciastem.
- Mhm. Mieszkam obok niej.
-... że co!? -
-Erzo, może zechciałabyś pójść do mnie? - zapytał niepewnie rumieniąc się.
-M-mogłabym.
- Oni się luuubią! - dodał Happy śmiejąc się.
- Wcale nie! - krzyknęłi równocześnie wychodząc z gildii.
Subskrybuj:
Posty (Atom)