Gdy byli w gildii, nikt nie zwrócił na nich uwagi. Jellal usiadł przy jednym z drewnianych stolików, a Erza poszła do Miry po truskawkowy torcik.
- Dalej ciasto truskawkowe?
- Um! - powiedziała opychając się ciastem.
- Nie jedz tyle, bo będziesz gruba.
- Jeśli będę jadła z umiarem, to nie będę.
Jellal przewróciła oczami i zaczął się śmiać.
- Erzo, zobaczymy się jutro?
-hm? Dlaczego nie teraz?
- Bo idę do domu. Źle się czuję.
- Idę z tobą, bo jeśli zasłabniesz...
W domu Jellala: ~
- Połóź się! I ciepło się ubierz! Weź leki!
- Za bardzo się fatygujesz.
- To nic! Kładź się.
- Normalnie jak mama. - zaczął się śmiać.
- Mhm, tak,tak. Ubierz się i masz tu herbatkę.
- To tylko lekki ból głowy, nic wielkiego.
- Nie waż... - nie zdążyła powiedzieć, bo Jellal przyciągnął ją do siebie za rękę i pocałował.
- Położył ją na łóżku i powtórzył:
- To tylko lekki ból głowy.
- No dobra. Może trochę.
Uśmiechnął się na to i usiadł obok.
- Lubisz mnie? - zapytał.
- No oczywiście!
- A kochasz?
- Ty głupku! Oczywiście, że tak Nie wierzysz mi? - powiedziała z udawanym smutkiem.
- Wierzę, wierzę. Nie załamuj się. - powiedział głaskając ją po głowie jak kotka.
Spojrzała na niebieskowłosego kocimi oczami i usiadła mu na kolanach, łapiąc się czyi. Chłopak nie czekając lekko musnął jej ust. Erza uśmiechnęła się po czym położyła na łóżku.
- Coś sugerujesz? - zapytał.
- Nie, nic. - powiedziała. - A o co chodzi?
- Nic.
- Powiedz, bo się obrażę.
- No, bo myślałem, że skoro kładziesz sie na łóżku to.. - w tym momencie Erza wstała i dodała:
-Nie, nie sugerowałam tego, ani niczego innego. Ty zboku! - Zaczęła się śmiać.
Bez wahania przytulił dziewczynę i oznajmił:
- Erzo... możemy....
- Z tego co wiem, to masz na myśli coś nie przyzwoitego, więc nie.
- Mamy po 18 lat.
- Ty tak, ja jeszcze nie.
- Ale to tylko tydzień.
- No może i tydzień, ale ja jeszcze muszę wyrazić zgodę.
Zrobił smutne oczka, Erza cicho się zaśmiała, co chwilę na niego spoglądając.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz