sobota, 12 września 2015

Część druga - rozdział 7

W tym samym czasie, wieczorem, Erza wybrała się na spacer, razem z niebieskowłosym. Nie spodziewała się, że Jellal z chwili na chwilę będzie dojrzalszy. Z każdym dniem stawał się bardziej poważnym człowiekiem, myślącym o przyszłości. Sciemniało się już powoli, a wiatr również się uspokoił.
- Jellal, rozumiem że wziales moje słowa na poważnie, ale nie przesadz dobrze?
- Muszę w końcu stać się dojrzałym ojcem.
- Ale nie zapominaj też o mnie.
- Przecież nie zapominam.
- Ach ty.. Może przejdziemy się do parku?
- Zaraz będzie ciemno. - dodał z lekkim, mało widocznym uśmiechem.
- Nie szkodzi. Jestem z tobą, nie sama. - zrobiła chwilę przerwy po czym dodała w lekkim smutkiem. - Nie chcę byś aż tak się zmieniał. Chcę żebyś dalej był moim kochanym zboczonym chłopcem, jak za tamtych czasów.
- Zboczonym, powiadasz? - uśmiechnął się.
- Czekaj czekaj! Chodziło mi o to, żebyś nadal był tamtym sobą jakim byłeś.
- A może tak cofniemy troszeczkę czas?
- Nie wiem czy takie zaklęcie istnieje.. - zmartwiła się z lekka.
- Spokojnie. Znam osobę, która umie je wykonać. Pytanie tylko czy się zgadzasz?
- O ile zamierzasz cofnąć?
- Do czasu poznania ciebie.
- Wiesz.. Nie to że nie chcę, ale wtedy nie będzie Aiko ani Kyousuke.
- Będziemy tylko my. Zaczniemy wszystko od nowa.
- Daj mi czas. Chcę się nad tym zastanowić.
- Dobrze.
Nie rozmawiali więcej o niczym szczególnym do samego powrotu do domu. Wszystko potoczyło się tak, jak toczyło się zawsze.


_________________________________________________
Co wy na to by cofnąć ich w czasie? Czy według was Erza powinna się zgodzić? Nie będzie wam przeszkadzać, że nie będzie Aiko i Kyousuke? Wydaję mi się że zbyt bardzo skupiam się na innym paringu w tym opowiadaniu, więc może by tak wrócić do momentu poznania i zrobić to inaczej?

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Część druga - rozdział 6

- Mamoo! - zawołała zza ściany Aiko.
- Tak kochanie? - odpowiedziała jej wchodząc do pokoju.
- Wyszło na to, że dziś mam z nim to decydujące spotkanie. - zaczęła rozpaczać i myśleć czy da radę mu wszystko wyjaśnić. - Tak w ogóle to która godzina? No bo spotkanie mam o 15:00.
- No to powinnaś się pośpieszyć, bo jest 14:17, a ty dalej leżysz w łóżku..
- O kurde! - zerwała się wystraszona i podbiegła do szafki, wybrała jakieś ubrania i udała się do łazienki.
Zrobiła ładny makijaż i uczesała się. Wyszła z domu i ruszyła w kierunku przystanku autobusowego.

- Przepraszam za spóźnienie.. - dodała zmęczona.
- Nie szkodzi. - uśmiechnął się ciepło.
Z początku ich rozmowa była bez żadnych uczuć, bardzo sztucznie wyglądała. Po kilku minutach rozmowy Aiko postanowiła mu o wszystkim powiedzieć.
- Chciałabym ci o czymś powiedzieć. - zaczęła zatrzymując się przy ławeczce w parku.
- Tak? Bo ja również. - zatrzymał się na przeciwko niej.
- No więc. Trochę cię lubię.. Tak już kilka miesięcy. - zaczęła niepewnie.
- Jak lubisz?
- Bardzo bardzo mocno. Szczerze to mam ochotę cię przytulać całymi dniami i nocami. Gdy cię nie widzę, to mocno tęsknie, tak bardzo bardzo. No i jeszcze..
- Dobrze, dobrze. Już rozumiem. - zaśmiał się.
Kilka minut stali w kompletnej ciszy, patrząc na siebie z uśmiechem. W końcu Akari postanowił coś powiedzieć.
- Aiko, bo wyszło tak, że ja również cię bardzo mocno lubię. Zostaniesz moim pokemonkiem? - objął ją w pasie.
Pomyślała chwilę o znaczeniu tych słów po czym bez żadnych wątpliwości odparła:
-Oczywiście, a czemu miałoby być inaczej skoro cię kocham?
- A czy to nie jest szczeniacka miłość?
- Zapewniam cię, że nie.
Po długim czasie rozmowy, Akari chciał ją pocałować, ale ona uznała, że nie jest jeszcze gotowa, więc dostał buziaka jedynie w policzek. Odprowadził dziewczynę do domu i wracał z miłym uśmiechem na twarzy.

piątek, 26 czerwca 2015

Część druga - rozdział 5

- Wielkie gratulacje. Nawet jeśli to przypadek. - dodała Erza po czym patrząc na Jellala, wydała mu polecenie. - Kocie, połóż spać Kyousuke.
Przytaknął cicho i po chwili go nie było. Po aż dwudziestu minutach męczenia się z płaczącym synkiem, wreszcie mu się udało. Gdy wrócił, Natsu i Lucy już nie było. Okazało się, że mieli jeszcze pewną sprawę do załatwienia. Po chwili do nich dołączyła Aiko. Dziewczyna była w dosyć złym humorze.
-Co się stało, kochanie? - zapytała troskliwie szkarłatnowłosa.
- Nic takiego, tylko chyba kogoś polubiłam.. - odparła nieśmiało.
- Każdemu się zdarza, ale to nie powód, by być smutnym. Miłość do dosyć dobra rzecz, szczególnie gdy żyjesz z tym uczuciem i pielęgnujesz je codziennie, dbasz o nie, a przede wszystkich chcesz, by..
- Ale mamo.. - przerwała jej córka. - Gorzej jest, gdy to jednostronna miłość.
- Owszem, ale zawsze warto próbować. Nawet jeśli wywołuje to łzy. A teraz opowiedz nam wszystko od początku.
- No więc to było tak, że przypadkiem zobaczyłam go w szkole. Potem nie mogłam odpuścić, a mimo wielkich chęci, byłam i jestem zwykłym tchórzem, by z nim chociażby porozmawiać. Nie wiem co mną kieruje.. Tańczyłam z nim na balu, potem mieliśmy jedno spotkanie, gdy wreszcie odważyłam się cokolwiek zrobić.. Potem wszystko się posypało. Ciągle przytłacza mnie fakt, że to nie wypali. On mnie nie kocha i uważa, że to zwyczajna szczeniacka miłość..
- Sytuacja jest dosyć ciężka.. Kochanie, pamiętaj że nigdy nie warto się poddawać! W ten sposób poznałam twojego tatę.
- Dziękuję za miłe słowa. Nie mam zamiaru się poddawać! - odparła z niepewnym, lecz szczerym uśmiechem na ustach i pobiegła do swojego pokoju.
Mimo tego, iż była szczęśliwa z momentów spędzonych z Akarim, nie chciała zaakceptować rzeczywistości. Nie potrafiła się pogodzić z nią i chciała za wszelką cenę zmienić rzeczywistość. Czy jej się to uda?

Tego dowiecie się w następnym rozdziale, który przy dobrej wenie będzie w niedzielę albo jutro, kto wie, może nawet jeszcze dziś?

______________________________________________________
Zaczynam naprawdę wierzyć, że mój styl pisania staję się coraz bardziej inny od poprzedniego. Miłego czytania, a także cierpliwości i do następnego rozdziału :)

sobota, 2 maja 2015

Część druga - rozdział 4

- Przeszkodzilismy wam w czymś? - spytała Lucy widząc na pół ubranych Jellala i Erze.
- Nie, nie.. O co chodzi?
- Oddajemy dzieciaki.
- Dziękujemy za pomoc. Widzę, można na was liczyć. Nie sadzilam, ze Natsu tak się postara. Może zostaniecie na kawę?
- W sumie to moglibyśmy. Natsu, zostajesz ze mną? - zapytała blondynka.
- Tylko jeśli będę mógł bawić się z ta dwójka!
- Dobrze, dobrze. To my będziemy w salonie.
Erza przygotowała gorące napoje i usiadła obok Lucy. Z lobuziarskim uśmiechem zapytala:
- Jak tam w waszym związku? Zamierzacie w końcu mieć jakieś dzieci?
- Wiesz, w sumie to ostatnio wpadlismy. Natsu próbował być romantyczny i nauczył się przyrządzać moje ulubione danie, a potem wyszło na to, ze w wyladowalismy w łóżku. Oczywiście zapomniał o zabezpieczeniu. No i tak jakoś..
- A wiec gratulacje. - powiedział Jellal z szerokim usmiechem.
W tej chwili Natsu zauważył, ze dzieciaki sa juz zmęczone i usnely, tak wiec dołączył do reszty.
- Gratulacje, Natsu. - zasmiala się Erza. - W końcu zdecydowales się na to.
- Ale to ona! Bo zapomniała o tabletkach! - upierał się rozowowlosy.
- To twoja wina, bo zapomniales gumek! - tym razem to Lucy zdawała się wygrać te wojnę na słowa.
- I tak najważniejsze jest to, ze jesteś w ciąży. Zawsze chciałem mieć synka!
- Przestan, Natsuś. Wiesz, ze cie kocham, ale.. - sciszyla ton patrząc mu intensywnie w oczy. - Nie tak głośno, bo tu jest Erza..
Rozesmiali się.

sobota, 14 lutego 2015

Część druga - rozdział 3 - walentynkowy special (+18)

Erza zdjęła czarny płaszcz wieszając go, po czym spojrzala na Jellala, który omal nie potknął się o stojące w korytarzu buty.
Spojrzał na nią uważnie, a po chwili złożył na jej ustach szybkiego buziaka. Gdy kobieta ściągała buty, on pobiegł do pokoju za sypialnią. Schował się za ścianą i czekał.
- Hej, Jellal! Gdzie jesteś? - zawołała, lecz odpowiedzi nie otrzymała.
Poszła w kierunku sypialni, i nawet nie szukając go, padła na łóżko, kładąc się na brzuchu. Pojawił się po chwili dyskretnie, na tyle cicho, że nie zauważyła nawet jego obecności. Zamknęła oczy. Jellal postanowił wykorzystać okazję. Skuł jej nadgarstki kajdankami. Wiedziała, że to on.
- Co zamierzasz? - zapytała mierząc go wzrokiem. Mimo wszystko czuła jednak narastające podniecenie.
- Zaraz się dowiesz. - zawiązał opaskę na jej oczach.

UWAGA!
Dalej jest +18 czytasz na swoją odpowiedzialność.

Zaczął ściągać jej ubrania, przy okazji pozbywając się swoich. Zostawił ja w samej bieliźnie. Odgarnął jej włosy z szyi, po czym delikatnie przejechał po niej ustami. Gdy już wycałował dokładnie jej szyję, przeszedł na piersi. Lizał je, ssał i przygryzał na przemian. Skończył po tym grę wstępną. Wsadził rękę w jej majtki i delikatnie pieścił jej łechtaczkę. Słysząc jęki kobiety i czując, że robi się mokra, zdjął swoje bokserki. Wszedł w nią i po godzinie takiej zabawy, usłyszeli pukanie do drzwi. W pośpiechu ubrali się i zeszli na dół.

piątek, 13 lutego 2015

Paring na zamówienie - Gruvia - Dla Juvii-chan

 Deszczowy dzień, lecz ptaki cwierkały nawet wtedy. Samotna dziewczyna, nie widziana od lat, przykucnęła obok starego, zardzewiałego parapetu w jakże starym miejscu. Ponoć tu straszy, jednak ona lubi duchy. Cichutko nuciła swoją ulubioną melodię.
   Jej błękitna suknia niestarannie układała się falujaco po granitowej powierzchni. Żadnych oznak życia z tego miejsca, prócz jej cichej melodyjki. Myślała o przyszłości, tej nieznanej. Nie miała o niej żadnego pojęcia, no bo jakie pojęcie o świecie może mieć wodny stwór? Była nim, choć wcale tego nie czuła.
   Nagle stukot. Zapewne czyichś butów. Nie bała się, lecz przerwała wykonywaną czynność i wstała. Ruszyła w kierunku dochodzącego do jej uszu dźwięku. Zobaczyła nieznajomego mężczyznę. Prawdopodobnie był istotą ludzką. Nie miała nic do ludzi, jednak nie lubiła ich jakoś szczególnie.
- Podążyłem za nutą szczodrosci, panno. - odezwał się nagle.
   Nie wierzyła, że tak łatwo można się zakochać. Miłość od pierwszego wejrzenia. Obcy przeczesał swe lśniące granatowe włosy palcami, po czym spojrzał zmysłowo w jej oczy.
- Gray... - jakimś cudem znała to imię. Ale skąd?
- Ja nazywam się Gray. - uśmiechnął się powodując dreszcze u dziewczyny.
- Ju-juvia prze pa-pana. - przedstawiła się nieśmiało spoglądając na niego ukradkiem.
- Co tu robisz?
- Juvia odpoczywa.
- Przyznam, że to dość nietypowe miejsce.
- Juvia lubi duchy.
- Dobrze. - uśmiechnął się. - Kim jesteś?
   Był chyba jedynym, który się jej nie bał.
- Ju-juvia nie mówi za dużo o sobie.
- Ach, więc dobrze. Znamy się od dłuższego czasu.
Milczała.
- Jestem od ciebie starszy, wiesz?
- Nic nie mów, Gray. Juvia próbuje sobie przypomnieć. Po chwili namysłu niebieskowłosa spojrzała na mężczyznę.
- Juvia cie zna. Ty jesteś chłopakiem, który został wybrany przez moich rodziców jako mój przyszły mąż.
- Doskonale. A więc Juvio? Co ty na to by odnowić wszystko?
- Tak. Kocham panicza Graya.
- Panicz Gray także kocha panienkę Juvię. Czy mogę cię pocałować?
- Odpowiedź Juvii brzmi...
Nie czekał. Zbliżył się do jej ust i zatopił się w nich. Namiętnie całował każdy skrawek jej ust.
- To doskonale pożegnanie, paniczu. Dziękuje.
- Czekaj! - zawołał, gdy jego ukochana zaczeła znikać.
- Usłysz to raz ostatni i żyj.
   Zaczęła śpiewać:

Spowite w mroku niebo,
Jakże pięknie kryje księżycowy blask.
Ty stoisz tam,
Gdzie światło nie dochodzi. 
Lecz to dobry znak.
Ty stoisz tam,
Gdzie slońca słodki urok,
Rzuca swe zaklęcie,
By czarujący świat,
W miłości się pogrążył. 
To także zapomnienia czar,
Nim zbudzisz się - zapomnisz.

Po zaśpiewaniu tych słów, dziewczyna zniknęła, myśląc ze Gray zapomni.
Lecz Gray nie zapomniał.


~~~~~~~~~~~~~~~~~Koniec~~~~~~~~~~~~~~~~


____________________

Mam nadzieję, że nie jest zbyt smutne xd Nie wiem czy się udało, ale miało być romantyczne

czwartek, 12 lutego 2015

Część druga - rozdział 3 - walentynkowy special

Jellal złapał jej rękę.
- Tak wiec, Erzo. Dziś walentynki. Może to niezbyt duży prezent, ale proszę, przynajmniej go zobacz. Zależy mi na tym.
Wręczył jej malutkie okragle pudełeczko. Gdy tylko je otworzyła, ujrzała srebrny pierścionek z kryształowym serduszkiem. Prezent był śliczny, według niej.
- Jellal. Dziękuje, jest naprawdę piękny. - pocałowała go. - Jak ja ci to wynagrodzę, hmm?
- A wiesz.. To juz chyba twoja decyzja. Aiko! Możesz juz wyjść.
Szkarłatnowłosa ujrzała 16-latkę wybiegajacą zza drzewa. Okazało się, że tak naprawdę uknuli wszystko. Wracając do domu Jerza udawała, że jest zła na Jellala, ponieważ naprawdę martwiła się o córkę. Gdy przekroczyli próg drzwi, ujrzeli porozrzucane poduszki w kształcie serc, pluszowe misie i różne walentynkowe rzeczy. Aiko oznajmiła rodzicom, iz wychodzi ze swoim chłopakiem. Tak więc mieli dużo czasu dla siebie. Lucy i Natsu tez gdzieś wyszli, ale o Kyousuke nie musieli się martwić, gdyż Lisanna chętnie się nim opiekowała.
Pozostało już tylko podarować Erzie ostatni z prezentów...


C.D.N

_______________
Ciąg dalszy nastąpi już jutro :3
Tak wiec jeszcze przed walentynkami. Paring Gruvia już prawie gotowy, popracuję nad nim jeszcze trochę, tak więc dodam go jakoś wieczorkiem.