Następnego dnia Erza i Jellal ubrali się i ruszyli do gildii. Gdy weszli do środka ujrzeli mnóstwo balonów. Byli zszokowani, oboje zastanawiali się z jakiej to okazji.
- Gratulacje! - wykrzyknęli wszyscy chórem, po czym zaczęli klaskać.
-Heee? Z jakiej to okazji?
- Jak to z jakiej! Z okazji waszego związku. Wiemy, że jesteście parą.
- Kto wam tak powiedział!?
- Ul i Meredy.
Po nie całej chwili ujrzeli w kącie Ul i Meredy tarzające się ze śmiechu.
- A może tak zostaniemy parą? - wyszeptał Jellal do Erzy.
- Hm?
- Chodź za mną. - powiedział tym razem głośniej.
Erzy nie usłyszała wcześniejszej propozycji, więc zastanawiała się o co może chodzić. Tymczasem Jellal zatrzymał się gwałtowanie, tak, że Erza wpadła na niego. Gdy otrząsnęła się i poprawiła włosy, spojrzała na niego. On na to uśmiechnął się i zapytał:
-Erzo, zostaniesz moją dziewczyną?
- ee.. T-tak. - dodała zmieszana z nieukrywaną radością. - Nie wiedziałam, że tak nagle zapytasz.
- Przejdziemy się gdzieś? - zapytał ponownie.
- Hm?
- Co powiesz na to, by przejść się nad rzekę?
- Nie sądzisz, że to za daleko?
- Poddajesz się już na samym początku? Nie taką ciebie znam.
- N-nie. Idziemy!
I tak szli przez gęste drzewa, słyszeli śpiew ptaków, a gdy byli bliżej - szum rzeki. Usiedli na kłodzie drzewa trzymając się za ręce. Erza uśmiechając się przytuliła Jellala. Nie długo po tym zaczął wiać silny wiatr. Kłoda zaczęła osuwać się w stronę rzeki, razem z Jellalem i Erzą. Prąd rzeczny pociągnął ich na drugi koniec rzeki. Jellal zeskoczył na pobliską trawę i podał rękę Titanii. Usiedli na trawie, Jellal miał przemoczoną koszulę, więc ją zdjął. Erza wlepiła wzrok w jego brązowe oczy.
- O co chodzi, Erza?
- N-n-nic.. - powiedziała zakłopotana.
- Zdejmij zbroję.
- N-nie trzeba.
- Przeziębisz się.
- Nie przeziębię.
- A co jeśli jednak?
- Hm? Co masz na myśli?
- To, żebyś zdjęła zbroję.
- No dobra. - i z rumieńcem na twarzy zaczęła się rozbierać.
- Nie musisz się wstydzić, jeśli chcesz mogę się odwrócić. - powiedział żartobliwie.
- N-nie musisz.
- No dobra.
Teraz była jedynie w krótkim podkoszulku, który w dodatku prześwitywał, więc było widać jej stanik.
- Trochę tu zimno.
- Wybacz, ale koszuli ci nie dam, jest mokra.
- Nie szkodzi, wytrzymam. Zamiast tego mnie przytul.
Wieczorem, gdy koszula i zbroja wyschły, ruszyli do domu. Trzymając się za ręce. Umówili się, że Jellal będzie dzisiaj spał u Erzy, więc poszedł się przebrać do domu. Pomogła mu w wysuszeniu włosów i ruszyli do Akademika, w którym znajdowały się pokoje Erzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz