Wrócili spokojnie do domu, i dzień jak co dzień - spanie. Rano Erza obudziła się w łóżku, co dziwne, bez Jellala. Omal nie pękła ze śmiechu, gdy zobaczyła Jellala wyskakującego z kuchni w uszach królika.
- Co to ma być!?
- Hm? - zdziwił się lekko.
- No te królicze uszy.
- Aaa.. jestem królikiem.
- Co zamierzasz króliku? Spać? Nie ma sprawy!
Zaśmiał się tylko i powiedział:
- Nie, królik ma inne plany.
- A mogę wiedzieć jakie? - zapytała.
- Za chwilkę się dowiesz.
Jellal polazł do kuchni i przyniósł wielki tort. Erza wlepiła oczy w ogromne ciacho.
- To dla ciebie!
- D-dla mnie!?
- Tak. - postawił tort na stoliku przy łóżku i podszedł do dziewczyny.
Podał jej rękę, by wstała. Usiadła na krawędzi łóżka, pocałowała Jellala delikatnie w policzek i przytuliła się. Pokroili tort i zjedli po kawałku.
- Co planował króliczek?
- Króliczek planował zrobić ci niespodziankę w postaci tortu. A czym ty myślisz?
- Nic, nic. Myślałam tylko, że ma inne plany.
- No wiesz? Plany zawsze mogą się zmienić.
- Lepiej będzie jak się nie zmienią.
- Ale w zamian musisz mi coś dać.
- Ty głuptasie! - powiedziała z uśmiechem całując Jellala.
- Ta nagroda była słodka, ale prosiłbym jeszcze słodszą.
Po raz kolejny pocałowała chłopaka, a tuż po pocałunku Erza położyła się na łóżku.
- Sugerujesz coś?
- N-nie.
- Erzo.. masz poplątane włosy. Mogę cię uczesać? - zapytał zauroczony włosami dziewczyny.
- No, dobra. Skoro chcesz.. Ale.. oczekuję czegoś w zamian.
Jellal zatopił się w ustach Erzy po czym delikatnie zaczął czesać jej włosy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz