- No i co dalej? - zapytal.
- A co ma być? Idę dzisiaj na miasto. Sama. Tylko ten jeden raz. - odpowiedziała.
- Dobrze, przeciez wiesz ze nie bede cie trzymac. - zasmial się.
Nie odpowiedziala tym razem. Wyszla. Nie wrocila na noc.
Byla zbyt zrozpaczona.
To, czego dowiedziala sie po po poludniu, zdolowalo ja, co najgorsze nie chciala mu nic mowic.
- Wszystko dobrze? - zapytal gdy tylko ja znalazl.
- Tak, dobrze.
- Wiec dlaczego nie wrocilas na noc!? - krzyknal.
To byl pierwszy raz, gdy na nia krzyknal. Widac bylo ze nie krzyczy mowiac ironicznie. Mowil powaznie.
- Tak po prostu...
- Wiem ze klamiesz. Chodz, porozmawiamy w domu. Nie pozwolę ci siedziec tak tutaj samej po ciemku. (od dnia ktora nie wrocila do domu minal jede dzien i jest nastepny wieczor)
Pierwsza!
OdpowiedzUsuńFajne fajne.Bardzo ciekawe...Tylko co on jej zrobil....nie zasne w nocy przez ciebie ;c
Mozesz szybko nexta napisac?
Boooze teraz moj mozg mysli czy on ja zdradzil czy co zrobil...
No nic...Tylko prosze zeby ich zwiazek sie nie rozpadl...
To chyba tyle...
może ma do niego pretensje o to zblizenie, moze nie była jeszcze gotowa i za bardzo cierpiała. pozdro zycze weny <3
OdpowiedzUsuń