Następnego dnia siedzieli w domu. Erza postanowiła pójść na zakupy, miała kupić sukienkę. To, że Erza nie miała żadnej, było dla niej nie do zniesienia. Jellal miał pomóc jej wybierać. Ruszyli w stronę ulubionego sklepu Erzy.
- Erzo, a co ma być na tej sukience? Coś konkretnego? - zapytał po chwili.
- Hmm.. kwiaty albo koronki.. I ma być czerwona albo czarna.. może być też fioletowa albo..
- Dobra, dobra. Mogłabyś nawijać tak cały dzień. Wybierzemy jakąś ładną i tyle..
- No dobrze.
Wybrali sukienkę, która podobała im się najbardziej. Była koloru niebieskiego z białym kwiatem przy biodrze, od którego ciągnęły się czarne koronki. Była przepiękna.
- Poczekaj tu chwilę, a ja polecę po te śliczne spinki w sklepie obok!
Po chwili Erza wpadła do sklepiku. Jellal usiadł na pobliskiej ławce i ponuro wpatrywał się w podłogę. Podeszła do niego młoda dziewczyna. Wyglądała na młodszą od Erzy. Była wymalowana, nosiła krótką spódniczkę i bluzkę z dość dużym dekoldem.
- Jesteś sam? - zapytała po chwili uśmiechajac się.
- Nie. Jestem ze swoja dziewczyna. - odpowiedzial stanowczo.
- Zobaczymy.. - zlapala go za kolniez i pocalowala. Trwalo to dosc dlugo.
Erza wlasnie wychodzila ze sklepu, gdy nagle zobaczyla Jellala calujacego sie z ta lalunia. Była w szoku. Z jej oczy zaczely leciec lzy. Wybiegla z centrum zalana lzami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz