- Idziemy do gildii? - zapytała Erza Jellala, budząc się rano.
- Nie, chcę zostać z tobą. - powiedział słodko. - Mam pomysł! Pójdziemy na spacer.
- Tak jak ostatnio? Cali mokrzy do wieczora?
- Nie, to był wypadek.
- Mhm.
Ruszyli w stronę parku, usiedli na brązowej ławeczce. Jellal oparł głowę o ramię Erzy i zaczął mówić:
- Kiedyś znowu będziemy tu tak siedzieć... tyle, że z dziećmi.
- A skąd wiesz? Może wcześniej umrę?
- Nawet tak nie mów. Mam inne plany co do nas.
- A nie powinieneś rozmawiać o tym ze mną?
- No powinienem, ale no..
- Cicho, nie potrafisz przestać mówić. - zaśmiała się.
Jellal siedział cicho, w czasie, gdy Erza przytuliła się do niego.
- Mamusiu, pac! Ta pani i pan się luuubią. Hehe. - pokazywał palcem pewien chłopczyk.
Erza i Jellal zaczęli się śmiać. Później, gdy zaczął nastawać mrok, ruszyli w stronę domu.
sobota, 25 stycznia 2014
Rozdział 13
Jellal czesać jej szkarłatne włosy.
- Ałć. - cicho pojękiwała.
- Poczekaj chwilę, zaraz skończę.
- Mhm.
Uczesał ją w koka, przeplatanego warkoczami i wstążkami.
- Jellal... to jest niesamowite. Jesteś fryzjerem?
- Nie, to tylko drobny koczek.
- Drobny koczek? Nie, to nie jest jakiś tam zwykły kok.
- A dasz mi za to nagrodę? - zapytał z uśmieszkiem.
- Chodź.
Złapał Erzę za rękę i poprowadził do sypialni. Rzucił ją na łóżko i zaczął całować.
- A czy ja się zgodziłam na taką nagrodę? - zapytała lekko łapiąc go za ramiona.
Zrobił smutne oczka i usiadł obok.
- No, ale zamiast tego zrobię to. - powiedział po czym wpił się w jej usta.
- Poczekaj jeszcze miesiąc, a dostaniesz tę swoją... "nagrodę".
Po chwili położyli się na łóżku patrząc sobie w oczy, Jellal zaczął cicho się śmiać.
- Z czego się śmiejesz? - zapytała.
- Nic, po prostu to jest trochę takie... dziwne. - mówił. - Najpierw ja przyjeżdżam ty się okropnie dziwisz, a teraz to.
- No... um.. - zarumieniła się lekko i odwróciła głowę.
Jellal bez wahania odwrócił się w jej stronę i pocałował. Zamknęli oczy i położyli się na łóżko dalej całując.
- Ałć. - cicho pojękiwała.
- Poczekaj chwilę, zaraz skończę.
- Mhm.
Uczesał ją w koka, przeplatanego warkoczami i wstążkami.
- Jellal... to jest niesamowite. Jesteś fryzjerem?
- Nie, to tylko drobny koczek.
- Drobny koczek? Nie, to nie jest jakiś tam zwykły kok.
- A dasz mi za to nagrodę? - zapytał z uśmieszkiem.
- Chodź.
Złapał Erzę za rękę i poprowadził do sypialni. Rzucił ją na łóżko i zaczął całować.
- A czy ja się zgodziłam na taką nagrodę? - zapytała lekko łapiąc go za ramiona.
Zrobił smutne oczka i usiadł obok.
- No, ale zamiast tego zrobię to. - powiedział po czym wpił się w jej usta.
- Poczekaj jeszcze miesiąc, a dostaniesz tę swoją... "nagrodę".
Po chwili położyli się na łóżku patrząc sobie w oczy, Jellal zaczął cicho się śmiać.
- Z czego się śmiejesz? - zapytała.
- Nic, po prostu to jest trochę takie... dziwne. - mówił. - Najpierw ja przyjeżdżam ty się okropnie dziwisz, a teraz to.
- No... um.. - zarumieniła się lekko i odwróciła głowę.
Jellal bez wahania odwrócił się w jej stronę i pocałował. Zamknęli oczy i położyli się na łóżko dalej całując.
piątek, 24 stycznia 2014
Rozdział 12
Wrócili spokojnie do domu, i dzień jak co dzień - spanie. Rano Erza obudziła się w łóżku, co dziwne, bez Jellala. Omal nie pękła ze śmiechu, gdy zobaczyła Jellala wyskakującego z kuchni w uszach królika.
- Co to ma być!?
- Hm? - zdziwił się lekko.
- No te królicze uszy.
- Aaa.. jestem królikiem.
- Co zamierzasz króliku? Spać? Nie ma sprawy!
Zaśmiał się tylko i powiedział:
- Nie, królik ma inne plany.
- A mogę wiedzieć jakie? - zapytała.
- Za chwilkę się dowiesz.
Jellal polazł do kuchni i przyniósł wielki tort. Erza wlepiła oczy w ogromne ciacho.
- To dla ciebie!
- D-dla mnie!?
- Tak. - postawił tort na stoliku przy łóżku i podszedł do dziewczyny.
Podał jej rękę, by wstała. Usiadła na krawędzi łóżka, pocałowała Jellala delikatnie w policzek i przytuliła się. Pokroili tort i zjedli po kawałku.
- Co planował króliczek?
- Króliczek planował zrobić ci niespodziankę w postaci tortu. A czym ty myślisz?
- Nic, nic. Myślałam tylko, że ma inne plany.
- No wiesz? Plany zawsze mogą się zmienić.
- Lepiej będzie jak się nie zmienią.
- Ale w zamian musisz mi coś dać.
- Ty głuptasie! - powiedziała z uśmiechem całując Jellala.
- Ta nagroda była słodka, ale prosiłbym jeszcze słodszą.
Po raz kolejny pocałowała chłopaka, a tuż po pocałunku Erza położyła się na łóżku.
- Sugerujesz coś?
- N-nie.
- Erzo.. masz poplątane włosy. Mogę cię uczesać? - zapytał zauroczony włosami dziewczyny.
- No, dobra. Skoro chcesz.. Ale.. oczekuję czegoś w zamian.
Jellal zatopił się w ustach Erzy po czym delikatnie zaczął czesać jej włosy.
- Co to ma być!?
- Hm? - zdziwił się lekko.
- No te królicze uszy.
- Aaa.. jestem królikiem.
- Co zamierzasz króliku? Spać? Nie ma sprawy!
Zaśmiał się tylko i powiedział:
- Nie, królik ma inne plany.
- A mogę wiedzieć jakie? - zapytała.
- Za chwilkę się dowiesz.
Jellal polazł do kuchni i przyniósł wielki tort. Erza wlepiła oczy w ogromne ciacho.
- To dla ciebie!
- D-dla mnie!?
- Tak. - postawił tort na stoliku przy łóżku i podszedł do dziewczyny.
Podał jej rękę, by wstała. Usiadła na krawędzi łóżka, pocałowała Jellala delikatnie w policzek i przytuliła się. Pokroili tort i zjedli po kawałku.
- Co planował króliczek?
- Króliczek planował zrobić ci niespodziankę w postaci tortu. A czym ty myślisz?
- Nic, nic. Myślałam tylko, że ma inne plany.
- No wiesz? Plany zawsze mogą się zmienić.
- Lepiej będzie jak się nie zmienią.
- Ale w zamian musisz mi coś dać.
- Ty głuptasie! - powiedziała z uśmiechem całując Jellala.
- Ta nagroda była słodka, ale prosiłbym jeszcze słodszą.
Po raz kolejny pocałowała chłopaka, a tuż po pocałunku Erza położyła się na łóżku.
- Sugerujesz coś?
- N-nie.
- Erzo.. masz poplątane włosy. Mogę cię uczesać? - zapytał zauroczony włosami dziewczyny.
- No, dobra. Skoro chcesz.. Ale.. oczekuję czegoś w zamian.
Jellal zatopił się w ustach Erzy po czym delikatnie zaczął czesać jej włosy.
Rozdział 11
Po południu Jellal ruszył z Erzą do gildii. Tam Mirajane zaproponowała im zlecenie. Wybrali przedstawienie, a raczej nie oni, tylko Erza. Jellalowi nie pozostało nic jak tylko się zgodzić. Dotarli do teatru, od zleceniodawcy usłyszeli, że mają przygotować przedstawienie miłosne. Mieli już rezygnować, ale Erza zgodziła się, była conajmniej uśmiechnięta - do czasu, gdy dostała scenariusz. Przed jego dostaniem była uradowana, a tuż po przeczytaniu jej mina mówiła "Nie zrobię tego". Nie sądziła, że będzie to przedstawienie dla dorosłych. Omal nie zemdlała, Jellal od początku podejrzewał, że to zły pomysł.
- Da się jeszcze zrezygnować?
- Sądzę, że nie.
- Ehh, no trudno. - przełknęła ślinę i zaczęła czytać. - Nie, nie mogę! Rezygnuję.
- No dobra.
- Da się jeszcze zrezygnować?
- Sądzę, że nie.
- Ehh, no trudno. - przełknęła ślinę i zaczęła czytać. - Nie, nie mogę! Rezygnuję.
- No dobra.
czwartek, 23 stycznia 2014
Rozdział 10
Rano Erza obudziła się z uśmiechem na twarzy. Zaczęła wspominać wczorajszy pocałunek, za chwilę dostrzegła... Jellala obok siebie! Odsunęła się gwałtownie zdziwiona. Jellal obudził się i spojrzał na Erzę niczym na kota. Erza powróciła do wcześniejszego miejsca i spojrzała na niego.
- Co ty tu robisz? Jest zaledwie ósma.
- Śpię.
- W moim domu?
- Eee. co?
- Jesteś w moim domu, w moim pokoju, a co najważniejsze, w moim łóżku! - powiedziała mrużąc oczy. - Ale nie bój żaby, zostaniesz.
Jellal przejechał palcem po jej twarzy i zaknął oczy po czym delikatnie się uśmiechnął. W tym czasie Erza zdążyła już zasnąć.
- Co ty tu robisz? Jest zaledwie ósma.
- Śpię.
- W moim domu?
- Eee. co?
- Jesteś w moim domu, w moim pokoju, a co najważniejsze, w moim łóżku! - powiedziała mrużąc oczy. - Ale nie bój żaby, zostaniesz.
Jellal przejechał palcem po jej twarzy i zaknął oczy po czym delikatnie się uśmiechnął. W tym czasie Erza zdążyła już zasnąć.
Rozdział 9
Ten tydzień minął bardzo szybko, urodziny Erzy miały być już niedługo, dosłownie za 7 godzin. Wszyscy z gildii wydawali się o tym zapomnieć, ale Jellal im przypomniał. Zaczął poganiać wszystkich wokół
- Lucy! Zajmij się Erzą. Idź z nią gdzieś, byle z dala od gildii! - krzyknął. - Gray, Natsu, Lisanna, Elfman dekoracje! A Mira i Jet, może pomożecie mi piec tort?
-Hai. - odpowiedziała Mira.
Kupił potrzebne składniki, Mira zmieszała, a Jet przyśpieszył szybkość pieczenia. Dekoracje były gotowe, teraz tylko czekali na Lucy, która przyjdzie z Erzą za 10 minut. Pochowali się za stolikami, blatem i w magazynku, by po chwili ujrzeć Erzę w krótkiej sukience i dwóch nisko robionych kucyczkach.
- Niespodzianka! - wykrzyknęli chórem.
Gdy wszyscy zaczęli się upijać i bawić w najlepsze, Titania podeszła do Jellala, przytuliła i zapytała:
-Ty to wszystko przygotowałeś?
- No... z mała pomocą..
- I piekłeś tort?
- Skąd wiesz? - zdziwił się.
- bo masz go na twarzy.. - zaśmiała się cicho.
Gdy wytarł tort, Erza czekała na jego dalsze słowa.
- Wszystkiego najlepszego, przede wszystkim zdrowia, szczęscia, pomyślności. Niech się spełnią wszystkie twoje najskrytsze sny, ciche marzenia i oczywiście duuużo truskawkowych torcików.
- Dziękuję. - wtuliła się w niego.
Z oczu Erzy poleciały łzy, lecz nie były to łzy smutku, a szczęścia.
- Chodź ze mną. - powiedziała ciągnąc za rękę Jellala.
Odwróciła się w stronę chłopaka.
- No to teraz już mogę.
- Ale c.. - nie zdążył powiedzieć, ponieważ Erza zamknęła mu usta pocałunkiem. Gdy oderwali się od siebie, cicho się uśmiechnęli i przytulili.
- Lucy! Zajmij się Erzą. Idź z nią gdzieś, byle z dala od gildii! - krzyknął. - Gray, Natsu, Lisanna, Elfman dekoracje! A Mira i Jet, może pomożecie mi piec tort?
-Hai. - odpowiedziała Mira.
Kupił potrzebne składniki, Mira zmieszała, a Jet przyśpieszył szybkość pieczenia. Dekoracje były gotowe, teraz tylko czekali na Lucy, która przyjdzie z Erzą za 10 minut. Pochowali się za stolikami, blatem i w magazynku, by po chwili ujrzeć Erzę w krótkiej sukience i dwóch nisko robionych kucyczkach.
- Niespodzianka! - wykrzyknęli chórem.
Gdy wszyscy zaczęli się upijać i bawić w najlepsze, Titania podeszła do Jellala, przytuliła i zapytała:
-Ty to wszystko przygotowałeś?
- No... z mała pomocą..
- I piekłeś tort?
- Skąd wiesz? - zdziwił się.
- bo masz go na twarzy.. - zaśmiała się cicho.
Gdy wytarł tort, Erza czekała na jego dalsze słowa.
- Wszystkiego najlepszego, przede wszystkim zdrowia, szczęscia, pomyślności. Niech się spełnią wszystkie twoje najskrytsze sny, ciche marzenia i oczywiście duuużo truskawkowych torcików.
- Dziękuję. - wtuliła się w niego.
Z oczu Erzy poleciały łzy, lecz nie były to łzy smutku, a szczęścia.
- Chodź ze mną. - powiedziała ciągnąc za rękę Jellala.
Odwróciła się w stronę chłopaka.
- No to teraz już mogę.
- Ale c.. - nie zdążył powiedzieć, ponieważ Erza zamknęła mu usta pocałunkiem. Gdy oderwali się od siebie, cicho się uśmiechnęli i przytulili.
wtorek, 21 stycznia 2014
Rozdział 8
Gdy byli w gildii, nikt nie zwrócił na nich uwagi. Jellal usiadł przy jednym z drewnianych stolików, a Erza poszła do Miry po truskawkowy torcik.
- Dalej ciasto truskawkowe?
- Um! - powiedziała opychając się ciastem.
- Nie jedz tyle, bo będziesz gruba.
- Jeśli będę jadła z umiarem, to nie będę.
Jellal przewróciła oczami i zaczął się śmiać.
- Erzo, zobaczymy się jutro?
-hm? Dlaczego nie teraz?
- Bo idę do domu. Źle się czuję.
- Idę z tobą, bo jeśli zasłabniesz...
W domu Jellala: ~
- Połóź się! I ciepło się ubierz! Weź leki!
- Za bardzo się fatygujesz.
- To nic! Kładź się.
- Normalnie jak mama. - zaczął się śmiać.
- Mhm, tak,tak. Ubierz się i masz tu herbatkę.
- To tylko lekki ból głowy, nic wielkiego.
- Nie waż... - nie zdążyła powiedzieć, bo Jellal przyciągnął ją do siebie za rękę i pocałował.
- Położył ją na łóżku i powtórzył:
- To tylko lekki ból głowy.
- No dobra. Może trochę.
Uśmiechnął się na to i usiadł obok.
- Lubisz mnie? - zapytał.
- No oczywiście!
- A kochasz?
- Ty głupku! Oczywiście, że tak Nie wierzysz mi? - powiedziała z udawanym smutkiem.
- Wierzę, wierzę. Nie załamuj się. - powiedział głaskając ją po głowie jak kotka.
Spojrzała na niebieskowłosego kocimi oczami i usiadła mu na kolanach, łapiąc się czyi. Chłopak nie czekając lekko musnął jej ust. Erza uśmiechnęła się po czym położyła na łóżku.
- Coś sugerujesz? - zapytał.
- Nie, nic. - powiedziała. - A o co chodzi?
- Nic.
- Powiedz, bo się obrażę.
- No, bo myślałem, że skoro kładziesz sie na łóżku to.. - w tym momencie Erza wstała i dodała:
-Nie, nie sugerowałam tego, ani niczego innego. Ty zboku! - Zaczęła się śmiać.
Bez wahania przytulił dziewczynę i oznajmił:
- Erzo... możemy....
- Z tego co wiem, to masz na myśli coś nie przyzwoitego, więc nie.
- Mamy po 18 lat.
- Ty tak, ja jeszcze nie.
- Ale to tylko tydzień.
- No może i tydzień, ale ja jeszcze muszę wyrazić zgodę.
Zrobił smutne oczka, Erza cicho się zaśmiała, co chwilę na niego spoglądając.
- Dalej ciasto truskawkowe?
- Um! - powiedziała opychając się ciastem.
- Nie jedz tyle, bo będziesz gruba.
- Jeśli będę jadła z umiarem, to nie będę.
Jellal przewróciła oczami i zaczął się śmiać.
- Erzo, zobaczymy się jutro?
-hm? Dlaczego nie teraz?
- Bo idę do domu. Źle się czuję.
- Idę z tobą, bo jeśli zasłabniesz...
W domu Jellala: ~
- Połóź się! I ciepło się ubierz! Weź leki!
- Za bardzo się fatygujesz.
- To nic! Kładź się.
- Normalnie jak mama. - zaczął się śmiać.
- Mhm, tak,tak. Ubierz się i masz tu herbatkę.
- To tylko lekki ból głowy, nic wielkiego.
- Nie waż... - nie zdążyła powiedzieć, bo Jellal przyciągnął ją do siebie za rękę i pocałował.
- Położył ją na łóżku i powtórzył:
- To tylko lekki ból głowy.
- No dobra. Może trochę.
Uśmiechnął się na to i usiadł obok.
- Lubisz mnie? - zapytał.
- No oczywiście!
- A kochasz?
- Ty głupku! Oczywiście, że tak Nie wierzysz mi? - powiedziała z udawanym smutkiem.
- Wierzę, wierzę. Nie załamuj się. - powiedział głaskając ją po głowie jak kotka.
Spojrzała na niebieskowłosego kocimi oczami i usiadła mu na kolanach, łapiąc się czyi. Chłopak nie czekając lekko musnął jej ust. Erza uśmiechnęła się po czym położyła na łóżku.
- Coś sugerujesz? - zapytał.
- Nie, nic. - powiedziała. - A o co chodzi?
- Nic.
- Powiedz, bo się obrażę.
- No, bo myślałem, że skoro kładziesz sie na łóżku to.. - w tym momencie Erza wstała i dodała:
-Nie, nie sugerowałam tego, ani niczego innego. Ty zboku! - Zaczęła się śmiać.
Bez wahania przytulił dziewczynę i oznajmił:
- Erzo... możemy....
- Z tego co wiem, to masz na myśli coś nie przyzwoitego, więc nie.
- Mamy po 18 lat.
- Ty tak, ja jeszcze nie.
- Ale to tylko tydzień.
- No może i tydzień, ale ja jeszcze muszę wyrazić zgodę.
Zrobił smutne oczka, Erza cicho się zaśmiała, co chwilę na niego spoglądając.
Subskrybuj:
Posty (Atom)