(...)
- Czy ty, Jellalu Fernandes.. bierzesz sobie tę kobietę za żonę?
- Tak.
- A czy ty Erzo Scarlet, bierzesz sobie tego mężczyznę za męża?
- Oczywiście.
- Zatem, nie polaczy was milosc. Niech trwa ona na wieki. Mozecie się pocalowac.
Lekko zlaczyli usta w pocalunku, Erza objęła go dookoła szyi.
- Kocham cię.
- Ja ciebie tez, Erzuś.
Po slubie, zarowno jak i po weselu, Erza przebrala sie z sukni slubnej i padla wymeczona na lozko.
- No i jak tam, żonko? - zasmial sie.
- Swietnie! Jednak nie moge przyzwyczaic sie do tego nazwiska.
- Ale kochanie, przeciez Erza Fernandes nie brzmi źle. Dla mnie i tak będziesz cudowna w kazdym znaczeniu tego slowa.
- Jeszcze tylko poczekamy na Aiko, urodziny się za niecałe 9 miesiecy. - usmiechnela się.
- Zalozę się ze nasza coreczka bedzie rownie piekna jak jej mamusia. - pocalowal ja.
- Nie przesadzaj. Do ciebie tez bedzie podobna. - usmiechnela sie po raz kolejny.
Pierwsza!
OdpowiedzUsuńJAK TO OSTATNI?!
POZUCASZ BLOGA?
NIE ROB TEGO BLAGAM...JA JUZ PLACZE PROSZE NIE POZUCAJ TEGO
BŁAGAM CIE
Nie porzucam ;3 Będzie jeszcze dodatek no i nastepny blog <3
UsuńA nastepny blod tez jerza? Bo jak nie,to bedzie mi smutno,chociaz moglabym z kolezanka kontynuowac tego bloga jakbys chciala :3
Usuń